Archiwum kategorii ‘Muzyka’

h1

Ten Typ Mes – Jak To?!

kwiecień 20, 2009

Pozwolę sobie słowami Piotra Szmidta zareklamować jego najnowszą płytę „Zamach na Przeciętność”:

Ten podkład, który słyszeliście w tle pochodzi z drugiego singla pt. „Jak to!?” (dzięki Przemku za podesłanie go na maila). Nie ma co ukrywać, lubię Mesa, ale ten kawałek sprawił, że go uwielbiam. Nie wiem jak, ale zmienia moją percepcję. Wciskając play, mam wrażenie, że świadomość przenosi się w inną czasoprzestrzeń, gdzie nawrzucanie teściom to drobnostka.

Tutaj macie link do Wrzuty i całości teledysku Tego Typa Mesa – Jak To!?

Fakt mogłem wkleić go tutaj bezpośrednio z YouTuba, jednakże tam video jest w gorszej jakości, na dodatek ocenzurowane.

Dlatego, na pocieszenie making of…

To co, czekamy do premiery, 25 kwietnia, tak? :)

h1

Wspomnienia na jesień

listopad 17, 2008

Muszę zacząć słuchać swojej gimnazjalnej muzyki pokroju Djs@Work, Dj Shog czy chociażby Dj Tiesto. Coś mi humor zaczyna siadać i najłatwiej będzie zaszyć się w bezpieczny kokon miłych wspomnień:)

h1

Kora & 5th Element – Metamorfozy

październik 23, 2008

Jeżeli chcieliście sobie zawracać głowę płytą Kory i Piątego Elementu pt. Metamorfozy, to sobie nie zawracajcie. Nie warto. Jedynym utworem, który chce się usłyszeć jeszcze raz są “Szare Miraże”. Reszta jest nijaka. Ani to dla starych (Kora), ani dla młodych (5th Element). Nie wiem po co powstał ten album. Może liczyli na sukces podobny do Wet Fingers – Hi-Fi Superstar?

Wracam grzać kapustę…

h1

Klęska urodzaju i jedna pięćdziesiątka

październik 18, 2008

Jest jedno 50 złotych. I jest jeden problem, koncert Marii Peszek w Funaberii w czwartek, czy Kult w Dekompresji w piątek? Wybór jest oczywisty – Kult. Tylko, że pogo pod sceną plus moja nie do końca zarośnięta blizna po operacji równa się jelita na wierzchu. Znowuż Maria Peszek i jej „Pieprzę cię miasto”, choć idą tam znajomi, wydaje mi się mdłą salonowo-pseudointelektualną alternatywą dla Pana Kazimierza.

A i nastrój jakiś taki nie na Peszek:

„Wracajcie słodkie chwały godziny
Sławne gonitwy i strzelaniny
Tak tylko można znowu być młodym
Zabić i z dumą czekać nagrody
W knajpie morderców gryziemy palce
Żądze nas dręczą i sny o walce”

cyt. Kult – Knajpa Morderców

Leo, why?

h1

The Streets – Everything is Borrowed – pierwsze wrażenia

październik 10, 2008

Słucham właśnie nowego albumu The Streets – Everything is Borrowed. Wydawać by się mogło, że skoro przesłuchuję go już 10 raz pod rząd, to płyta jest dobra. Niestety nie. Robię to tylko dlatego, żeby znaleźć Mike’a Skinnera z poprzednich albumów. Starego dobrego hedonistycznego Mike’a sprzedającego prawdy o życiu, między wersami o chlaniu, ćpaniu i praniu się po mordach. Nowa płyta taka nie jest. Skinner sprzedaje jakieś banalne prawdy w kompletnie bezpostaciowej formie.

Właśnie przesłuchuję jedenasty raz i nadal nie pamiętam tytułu ani jednego utworu, nie mówiąc już o tym, że nie wpadł mi w ucho żaden chwytliwy tekst, który mógłbym nucić czekając na tramwaj. Nic. Cała płyta na jednakowym, bezwyrazowym poziomie. Bardzo szkoda, bo długo na nią czekałem i spodziewałem się dobrego mrocznego klimatu, obsypanego kokainą, oblanego piwem, a wszystko w podczas sobotniego powrotu z baru. Podkłady też nie wyróżniają się niczym specjalnym. Chociaż one nie muszą, od kiedy odkryłem słuchanie The Streets pod kątem słów, a nie muzyki.

Najbardziej wkurza mnie to, że mam poczucie jakby ta płyta musiała mi się podobać, skoro poprzednie były świetnie. I to poczucie, że może jeszcze za mało się wsłuchałem i nie łapię tego klimatu odtrąca mnie od tej płyty najbardziej.

Nie ma w tej płycie serca, co zresztą zdają się potwierdzać słowa Skinnera o tym, że wyda jeszcze jeden album i z The Streets koniec. Pozwolę sobie też zacytować taki fragment wywiadu: “It’s not that big a deal, it’s just me wanting to move on and do new things. I’ve gradually ended up with this idea in my mind of what the Streets is.”

PS Kojarzę już kilka utworów:) „The Way of the Dodo”, „Everything is Borrowed” i „On the Flip of a Coin”. M.