No właśnie. Jedna z koleżanek, w przypływie szczerości powiedziała mi, że denerwuje ją to, że wobec innych dziewczyn jestem miły, a jej ciągle coś docinam, jestem opryskliwy. Odpowiedź jest prosta – bo Cię lubię :) Długo nie wiedziałem jak sobie to tłumaczyć, że dziewczyny, na których mi zależy, spotykają się z mojej strony z dość niemiłym przyjęciem. Uświadomiła mnie dopiero rozmowa Nowaka z Ewą w książce „Siedem dalekich rejsów” Leopolda Tyrmanda:
- Ma pani szare, złośliwe spojrzenie, ruchliwą, chwilami nieładną twarz. Właściwie nie mam pojęcia, na jaką cholerę siedzę tu z panią, gadając bzdury, podczas gdy czeka mnie dziś jeszcze tyle pracy.
- Znowu impertynencje?
– Przecież mówiłem, że mi się pani podoba. Tym, które się nie podobają, nie ofiarowuje się wysiłku impertynencji. Grzeczność jest łatwiejsza.
- Co będzie, jak mi pan nawymyśla…
Lepiej bym tego w słowa nie ubrał. Zresztą, nie miałbym nawet szans, bo do tej pory nie zdawałem sobie sprawy z istnienia takiego prawa fizyki :) „Siedem Dalekich Rejsów” jest pierwszym romansem, napisanym przez mężczyznę, który czytam, może dlatego tak bardzo odpowiada mi jego styl i treść. W książce jest mnóstwo podobnych dialogów, rzucających inne światło na relacje damsko-męskie. Jeśli będę miał wenę, przytoczę ich jeszcze kilka, bo niektóre są naprawdę świetne.
Tymczasem, drogie dziewczę, jeśli wydaje Ci się, że Cię nie lubię, wspomnij sobie słowa Nowaka…




