Miałem opisać kilka swoich ostatnich dni w Łodzi, z jej dobrodziejstwem inwentarza. Cały ten specyficzny klimat tu panujący. Trzeba mieć nerwy i jaja ze stali:) Nie wiedziałem jakich słów użyć, aż przypomniał mi się Pan Cezary Pazura i jego „Ajlawiu”. Dwa słowa i cała prawda.





