Archiwum kategorii ‘Wolny czas’

h1

Jakie powinny być udane wakacje?

lipiec 17, 2009

Mamy wakacje, więc siłą rzeczy, jest to dość często poruszany w trakcie rozmów temat. Właśnie podczas jednej z nich, usłyszałem następujący dialog:

- Ja to nie mogę mięc zwykłego urlopu, on musi być all exclusive.

- Chyba all inclusive?

- Nie ważne! Musi być hajlajf!

Ot tak, po długiej przerwie. Lekko i wakacyjnie :)

h1

Czy ja wyglądam jak Brytol?

maj 6, 2009

W tegoroczną majówkę miałem okazję wybrać się do Krakowa. Celem był rynek i Wawel, a dokładnie Katedra Wawelska. Obowiązuje w niej jedyny prawidłowy kierunek zwiedzania – trzeba iść za strzałkami. Takie ciągłe podążanie przed siebie, bez zastanowienia, będąc popychanym przez tłum, kompletnie mi nie pasowało. Wielokrotnie próbowałem się cofnąć, aby wrócić do czegoś co widziałem wcześniej i powiązać fakty ze sobą, lub chociażby znaleźć lepszą perspektywę do zrobienia zdjęcia. Jednakże nad przestrzeganiem porządku, oprócz napierającego tłumu, czuwali mili panowie w uniformach (a i kilka pań też), którzy każde odstępstwo od normy zaraz wyłapywali i grzecznym, acz nie znoszącym sprzeciwu tonem, przypominali, w którym kierunku należy podążać.

Tylko czemu do ciężkiej cholery, wobec mnie robili to tylko i wyłącznie po angielsku? Czy ja wyglądam na jakiegoś pieprzonego Brytola?!

h1

Ten Typ Mes – Jak To?!

kwiecień 20, 2009

Pozwolę sobie słowami Piotra Szmidta zareklamować jego najnowszą płytę „Zamach na Przeciętność”:

Ten podkład, który słyszeliście w tle pochodzi z drugiego singla pt. „Jak to!?” (dzięki Przemku za podesłanie go na maila). Nie ma co ukrywać, lubię Mesa, ale ten kawałek sprawił, że go uwielbiam. Nie wiem jak, ale zmienia moją percepcję. Wciskając play, mam wrażenie, że świadomość przenosi się w inną czasoprzestrzeń, gdzie nawrzucanie teściom to drobnostka.

Tutaj macie link do Wrzuty i całości teledysku Tego Typa Mesa – Jak To!?

Fakt mogłem wkleić go tutaj bezpośrednio z YouTuba, jednakże tam video jest w gorszej jakości, na dodatek ocenzurowane.

Dlatego, na pocieszenie making of…

To co, czekamy do premiery, 25 kwietnia, tak? :)

h1

Oszukałem się na allegro

kwiecień 17, 2009

Dzisiaj, po wielu latach kupowania przez internet, zostałem oszukany. Słyszałem wiele negatywnych opinii o kupowaniu na allegro, ale nie myślałem nigdy, że mogą być prawdą. Właściwie, to moja wina. I nie do końca miało tu miejsce jakiekolwiek przekręt. Było to raczej złudzenie optyczne.

Kupiłem sobie torbę na aparat. Okazja, tania, firmowa, pojemna. I właśnie klucz do sukcesu krył się w słowie pojemna. Na zdjęciach wyglądała bardzo przyzwoicie. Dopiero po tym jak kurier wniósł na podwórko paczkę wielkości 14 calowego telewizora (i to nie LCD), zorientowałem się, że niektórych rzeczy przez internet się nie kupuje. Ubrań, butów i toreb na aparaty.

Żeby uzmysłowić wam jej wielkość powiem, że mieszczą się do niej bez problemu dwie lustrzanki (no może jedna 35mm z gripem), do tego włożymy tam jeszcze spokojnie z 4-5 obiektywów, dorzucimy ze dwa kompakty i bieliznę na weekend (jadąc na wycieczkę np.) I gdy wypchamy już całą, to pod spodem są jeszcze dwa paski, do których możemy przymocować statyw, gdybyśmy mieli taki kaprys.

Po co mi walizka na aparat? Doprawdy sam nie wiem. Wiem, że uległem złudzeniu optycznemu na zdjęciach, a wymiar 30 cm jakoś do mnie nie przemawiał…

h1

Ostre rżnięcie w Ostrowcu

marzec 24, 2009

Właśnie dostałem maila od Przemka, więc podklejam go tutaj, jako w pewien sposób ogłoszenie:

“Michale, jak zapewne słyszałeś. będziemy ostro rżnąć w pokera jak wreszcie dotrzemy do Ostrowca. Kniaziasty nabył żetony, więc będziemy mogli sobie dość profesjonalnie poczynać. W trosce o odpowiednie przygotowanie się nas wszystkich do rozgrywek, tworzę małe kompendium wiedzy, na które składają się:

1. Podstawy, czyli artykuły z angielskiej wikipedii, tj.:
http://en.wikipedia.org/wiki/Texas_Hold_’em i strony podlinkowane w rozmaitych podrozdziałach
Tu omówione są podstawowe zasady gry, fajnie by było, żeby każdy to wszystko w miarę opanował, niekoniecznie perfekt na pamięć, byle żeby ogarniać rozgrywkę (przebieg rozdania, ranking rozdań - 
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_poker_hands).

2. Taktyka.
Aktualnie posiadam ok. 300 MB różnych ebooków traktujących o grze w pokera, ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia o ich wartości merytorycznej, bo jak każdy z nas jestem początkujący i jeszcze nie rozgryzłem czego należy się uczyć na początek. Skrzypek ma jednak znajomych pokerzystów i oni polecają książki Dana Harringtona o no-limit hold ‘emie. Jestem w trakcie lektury, na oko bardzo ciekawe pozycje, choć raczej nie dla absolutnie początkujących (ale jak się przegrzebie wikipedię to chyba wystarczy).”

Myślę, drodzy przyjaciele, że po przeczytaniu tego maila, wszystko jest jasne. Od siebie dodam tylko tyle, że po e-booki należy zgłaszać się do Przemka.

h1

Tankowanie na BP [aktualizacja - nowe zdjęcia]

marzec 12, 2009

Siemano! W tym linku wrzucam zdjęcia z naszego tankowania na stacji BP, które to stacje szczerze mogę polecić.

Wybór paliw i ich wysokooktanowość wprost porażają, więc każdy znalazł coś dla siebie. Ludzie z silnikami diesla, napełniali powoli baki 5% Warką, panowie z Formuły 1.  wlewali w siebie na wyścigi 40% etylinę, ci lubiący lanserską jazdę lali do baku Cuba Libre, potem szybki Sex On The Beach i na orzeźwienie po wszystkim Mojito.

Każdy zatankował do pełna, więc nie było nieporozumień w stylu “TY! Pozbawiłeś nas ostatnich litrów 40% rumu! Co teraz w siebie wlejemy?”, albo kłótni przed warsztatem w rodzaju “sorry, ale ja stałem przed tobą w kolejce do spuszczenia oleju”.

Napomknę jeszcze, że warto zainwestować w program lojalnościowy i zbierać punkty, bo jak widać gołym okiem procentują :)

h1

Dlaczego jeśli Cię lubię, jestem opryskliwy

marzec 10, 2009

No właśnie. Jedna z koleżanek, w przypływie szczerości powiedziała mi, że denerwuje ją to, że wobec innych dziewczyn jestem miły, a jej ciągle coś docinam, jestem opryskliwy. Odpowiedź jest prosta – bo Cię lubię :) Długo nie wiedziałem jak sobie to tłumaczyć, że dziewczyny, na których mi zależy, spotykają się z mojej strony z dość niemiłym przyjęciem. Uświadomiła mnie dopiero rozmowa Nowaka z Ewą w książce „Siedem dalekich rejsów” Leopolda Tyrmanda:

- Ma  pani szare, złośliwe spojrzenie, ruchliwą, chwilami nieładną twarz. Właściwie nie mam pojęcia, na jaką cholerę siedzę tu z panią, gadając bzdury, podczas gdy czeka mnie dziś jeszcze tyle pracy.

- Znowu impertynencje?

Przecież mówiłem, że mi się pani podoba. Tym, które się nie podobają, nie ofiarowuje się wysiłku impertynencji. Grzeczność jest łatwiejsza.

- Co będzie, jak mi  pan nawymyśla…

Lepiej bym tego w słowa nie ubrał. Zresztą, nie miałbym nawet szans, bo do tej pory nie zdawałem sobie sprawy z istnienia takiego prawa fizyki :) „Siedem Dalekich Rejsów” jest pierwszym romansem, napisanym przez mężczyznę, który czytam, może dlatego tak bardzo odpowiada mi jego styl i treść. W książce jest mnóstwo podobnych dialogów, rzucających inne światło na relacje damsko-męskie. Jeśli będę miał wenę, przytoczę ich jeszcze kilka, bo niektóre są naprawdę świetne.

Tymczasem, drogie dziewczę, jeśli wydaje Ci się, że Cię nie lubię, wspomnij sobie słowa Nowaka…

h1

Lublin jest nasz – tak jest!

marzec 2, 2009

Dzisiaj wpada kolejna porcja zdjęć do galerii. Jak wskazuje tytuł posta – z naszej wycieczki do Lublina. Wiem, że liczycie na jakąś przecudowną elokwencję z mojej strony i barwny opis tego co tam zaszło. Niestety, nic takiego nie będzie miało miejsca. Z prostego powodu – po tym co zrobiliście mojej biednej wątrobie – mój umysł nie funkcjonuje należycie. Zresztą, to nie do k0ńca całość prawdy, bo jak to mawiają o kobietach – “Jakby nie chciała, to by nie dała” i spora część tego sponiewierania się zależy ode mnie. Myślę, że nawet duża. A może największa? W sumie tak, macie rację – to moja wina.

Przepraszam, ale nadal funkcjonuję w trybie:

Ślimaka zaatakowały dwa żółwie. Zeznaje na Policji. 
-Panie Ślimak, proszę podać przebieg zdarzeń – woła policjant 
-Panie, nie wiem, nie mogę, to się działo tak szybko… – wybełkotał ślimak

Wracając do tematu Lublina , wreszcie, po półtora roku udało nam się Was odwiedzić. Spotkanie udało się rewelacyjnie. Atrakcji moc. Spacery, kluby, impreza, doborowe towarzystwo. 

Piątek to piwo. W każdej ilości i gatunku. Do tego posiadówka i recepta na udany wieczór jest. Dyskusje, opowieści, wspomnienia, w których przypomniano mi znaczenie słowa łeptowina :)

Sobota, to zwiedzanie Starego Miasta w Lublinie, gokarty na których PanGokart (najprawdopodobniej zawodnik) zdublował nas trzy razy (chyba powinno być ztriplował…). Wywrócił mój światopogląd do góry nogami, zbrukał moje ego, a po zakończonym wyścigu od tak sobie poszedł. Od dziś będę się na nim wzorował. Prawdziwy samiec alfa. Jednak lekcja nie poszła na marne – do tej pory myślałem, że taki Alonso czy Kubica mieli farta i urodzili się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. To jednak nie prawda.

Następnie hot-dogi Edyty, o których nie sposób nie wspomnieć. Ogolnie bardzo intensywny dzień. Byliśmy nawet we Wranglerze w Plazie, niestety obsługa nas zawiodła i nie dostaliśmy tego, czego chcieliśmy. Noc to kręcenie pupciami w klubie Fashion Time. Bardzo przyjemny lokal, na poziomie, muzyka jeszcze lepsza. Beatrice – dziękuje za te, jakże namiętne tańce ;)

Reasumując moją rozprawkę – mam nadzieję na jak najszybszą powtórkę!

Ps Nikt nie czuł się samotny. Zadbał o to Buddy.

h1

Witam współplemieńców!

styczeń 27, 2009

Drodzy Ostrowieccy Współplemieńcy!

Chciałem poinformować Was uroczyście, że po kilkutygodniowym okresie niebytności w naszym kochanym mieście, będę w nim dostępny. Najprawdopodobniej od piątku. Do odwołania. Śpieszcie się bo promocja jest ważna do wyczerpania zapasów!

h1

Dlaczego męczy mnie chodzenie do klubów?

styczeń 18, 2009

Dlaczego nie lubię chodzić do klubów? Pozwólcie, że odpowiem słowami mojego przyjaciela Bartka: „człowieku, bo klinuję się w ch*j”:)

Mam świetny humor. Aż sam się dziwię. Czuję, że swoją radością mógłbym obdzielić cały świat. Mijam poważnego bramkarza i schodzę w dół ciemnym korytarzem, jak gdyby w czeluście wulkanu. Moje ciało, podobnie jak ściany wibruje w rytm muzyki. Tunel się kończy i moim oczom ukazuje się parkiet, zapełniony po brzegi ludźmi wyginającymi się w rytm muzyki. Udaję się do baru, zamówić coś do picia. Kiedy już mam swojego drinka, zadowolony rozpieram w loży i zaczynam obserwować parkiet. Gdzie by tu podbić?

I kiedy siedzę sobie tak spokojnie, przeczesując swoim sokolim wzrokiem płytę do tańczenia, zaczyna się klinowanie. Zrazu powoli. Zaczyna się od muzyki. Przecież ona jest taka nijaka, łatwa, nie wymagająca myślenia. Bez sensu. Nie można by się bawić przy czymś ambitniejszym? A nie hipnotyzować się w rytm tych stukilkudziesięciu jednostajnych uderzeń na minutę?

Otrząsam się. Znowu to samo miejsce. Stroboskop i kolejne pytania. Czy ten starszy facet obok mnie, nadal myśli, że jest atrakcyjny? A może ma wypchany portfel? Gubię go bo widok zasłaniają mi jakieś przećpane nastoletnie idiotki z napalonymi karkami. Idą to robić. Tylko gdzie? W kiblu? A może na schodach? O co im chodzi? Jaki mają cel w życiu? Przecież to co robią to droga donikąd. Mam ochotę iść do nich i potrząsnąć je za te półprzytomne łby.

Odwracam się i omiatam wzrokiem parkiet. Hmmm, faceci jacyś niepodobni. Wychodzą instynkty. Jeden podchodzi z boku i tańczy obok jakiejś laski, tak że niby nic. Drugi preferuje metodę podbicia od tyłu, do niczego się nie spodziewającej samicy. Inny to pan paw, on uderza od przodu, hipnotyzuję, niby „nie wiedzącą o co chodzi” dziewczynę, swoim rytmicznym tańcem. Ona patrzy na niego jak zaczarowana. Co za bezsens. Kolejne pytania, czemu to wszystko takie puste?

Gdzieś w rogu jakiś orangutan wypina swoją klatę i bije się w piersi niczym tarzan. Jego kolega troglodyta szpanuje przed ćwierkającymi z zachwytu samiczkami swoją maczugą, która w XXI wieku przybrała postać portfela wypchanego kartami kredytowymi. Ale co to? Na ich terytorium wkracza inny samiec. Kowboj, starający się zagarnąć ten estrogeński harem dla siebie. On ma inną broń. Chwali się, rodowodem swojej cudownej klaczy stojącej przed lokalem. Nazwał ją Mercedes. Jej sława obeszła całą Polskę. Matka wierzchowca nazywała się „V12”, ojciec „Bi-Turbo”. Zaraz dojdzie do walki. No tak, lokal jest tylko jeden, i tylko jeden może być samiec alfa.

Porzucam szybko ten temat do rozważań, bo z paniką zauważam, że przestaję widzieć tańczące kobiety. Ich sylwetki rozpływają się w dymie i muzyce. Z każdym błyskiem stroboskopu znikają kręcące się rytmicznie w lewo i prawo ponętne pupki. W ich miejsce pojawiają się rytmicznie pulsujące macice i jajniki. Kołyszą się zgodnie z muzyką, hipnotyzując wszystkich samców w okolicy. Przestaje słyszeć muzykę, dobiega mnie tylko ich jednostajny suczy syk: „Zapłodnij mnie!”. Otrząsam się z przerażeniem! Co się dzieje.

Nie wytrzymam. Muszę stąd wyjść. Najlepiej niech będzie to angielskie wyjście, bo nie mam ochoty się nikomu tłumaczyć. Za dużo pytań. Czemu to wszystko takie beznadziejne? Czemu żerujemy na najniższych instynktach, a wydaje nam się, że jesteśmy strasznie wysublimowani? Wydaje nam się, że mamy władzę nad naszym życiem, a tak naprawdę władzę mają jedyne nasze geny, wybijające gdzieś w czeluściach naszego organizmu jednostajny rytm: „Powiel mnie!”

Wszystko w jednym celu, sztuka, nauka, praca. Wszystko po to, by skopiować nasze geny i sparować je w jak najlepszym towarzystwie.

Pojawia się za dużo pytań, o istotę rzeczy. O to w którym miejscu rozwoju jesteśmy. Czy to początek, środek, czy też nasza cywilizacja chyli się ku upadkowi? O to czy kiedyś będziemy mogli definiować siebie w oderwaniu od stolcowej kiszki i chlupotu hormonów we krwi, czy też człowieczeństwo zostało na zawsze przypisane do tego całego białka, płynów i śluzów? A może jesteśmy tylko zaczynem, ogniwem łączącym między bakteriami, a oderwanymi od jakże ograniczających popędów humanoidami? Co jeśli właśnie na tym polega bycie człowiekiem, na walce ze swoimi instynktami?

I to były pokrótce powody dla których nie przepadam za chodzeniem do klubów. Nie relaksują mnie, a odwrotnie, wychodzę z nich poklinowany, z milionem pytań odnośnie egzystencji.

Czy to strasznie chory pomysł, aby zamówić sobie piwo, usiąść w loży, otworzyć zeszyt i zacząć notować, te wszystkie myśli które przewijają mi się przez głowę? Ta monotonna muzyka, naprawdę skłania do myślenia.