Jak kilkoro z was się orientuje (a nie trudno, bo po prawej na dole jest odnośnik), mam konto na Naszej-Klasie. Nie wiem właściwie po co. Zakładając je liczyłem na to, że uda mi się odświeżyć stare znajomości, liczyłem na ciekawe dyskusje, wspomnienia po latach. Nic takiego nie miało miejsca. Dlaczego nie miało miejsca? Bo N-K nie jest w stanie zaoferować nic ponad komentowanie zdjęć i przesyłanie sobie prezentów składających się z Pana Gąbki, a to z kwiatami, a to z szabelką, lub dla odmiany w kapeluszu. Za całe złoty dwadzieścia dwa. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, to taka, że portal skierowany do ludzi dorosłych, trzyma poziom przedszkola.
Chciałbym popastwić się nad tą stroną, ale naprawdę nie mam siły, ani ochoty. Pozwolę więc sobie na powtórzenie: poza dodawaniem zdjęć i komentowaniem, nie da się tam zrobić nic konstruktywnego. Cała „tablica powiadomień” wypełniona jest monitami w stylu: użytkownik X dodał zdjęcie. Użytkownik Y skomentował zdjęcie w galerii użytkownika X. Użytkownik Z skomentował zdjęcie w galerii użytkownika X. Użytkownik X skomentował zdjęcie w swojej galerii. Całość interakcji między znajomymi, na tym jakże cudownym portalu, zawęża się do umieszczania komentarzy pod zdjęciami.
Osobną kwestią jest ich poziom. Rynsztokiem tego nazwać nie można, bo w rynsztoku śmierdzi. Tu jest natomiast tak słodko, aż się rzygać chce. Oto kilka komentarzy (nie od moich znajomych, ponieważ nie chciałbym nikogo obrazić, zarzutem posiadania komentarzy nie na poziomie). Wkleiłem je z galerii ostatniej osoby, która odwiedzała mój profil, nota bene nie znanej mi kompletnie. Pierwszy lepszy: „DzIeKI zA PiNeZkE…LoVcIaM CiE”, drugi gorszy: „Ja też Cię kocham Dominiczko:)***** Wesołych Świąt i pięknych prezentów:)”, trzeci z innego profilu: „jak zwykle sliczna fota :) pzdr… XD”. Kogo to obchodzi czy w szkole ta osoba wbiłaby Ci nóż w plecy. Nie jest ważne również to, że się nienawidzicie. Ważne jest tylko Naszo-Klasowe „peace, love, extasy”.
Powód tego słodzenia jest prosty na N-K nie można kłócić z innymi, bo wróg, to osoba której nie masz wśród znajomych. A nie zapominajmy, że każdy z nas bierze udział w rankingu, w którym liczba znajomych oznacza twoją lokatę. Im mniej, tym gorsza. Także według niepisanych reguł, należy zapraszać osoby, które widzieliśmy tylko raz w życiu, którym nawet nie mówimy „cześć” na ulicy. Co tam. Ważne, aby liczba kontaktów wzrosła o plus jeden.
Skoro doszliśmy do kontaktów, napomknę jeszcze o kolejnym debilizmie, w postaci nazywania kont w stylu:¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯)♥ImI3♥(¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯) (¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯) ♥N4zW1skO♥(¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯). Po to mamy, szkoły, komputery, samochody, matematykę, całki, myślenie abstrakcyjne itp., aby cofać się poziomem do epoki kamienia łupanego i hieroglifów na ścianach?
Zdjęcia – nie wiem jak możliwe, ale N-K ma tę nieznośną właściwość, że na miniaturce swojego profilu, każda dziewczyna wygląda jak miss świata. Klikasz na miniaturkę i następuje rozczarowanie. Niemożliwe mówisz? Sprawdź sam. Może to jakiś cudowny algorytm, photoshop’ujący zdjęcia w locie? Zaiste jest to jedna wielka niewiadomą, chociaż myślę, że płci pięknej się podoba.
Zdjęcia, to w ogóle osobny temat. Najlepiej jest wrzucać foty z wycieczek po świecie. Nic to, że 350 dni w roku siedzicie za biurkiem zarabiając 1200 na miesiąc. Ważne jest, aby zdjęcie wykonane było za granicą, najlepiej na tle palmy. My opaleni i uśmiechnięci. Alternatywą są zdjęcia z małymi dziećmi, ze ślubu, na tle nowo zbudowanego domu lub wypasionej bryki. W końcu niech wszyscy wiedzą, że wam się w życiu wiedzie.
Jeśli jednak nie jesteście jeszcze dorośli, nie macie domu czy fury, nie ma się czym martwić. Możecie pochwalić się tym co najbardziej kochacie, czyli sobą. Na poprawnie wykonanym zdjęciu musicie mieć minę zdziwionego debila, z ustami zwiniętymi w dziubek. Oczy – najlepiej jak największe, tak by białka wychodziły na wierzch, przedstawiające wszechogarniające zdziwienie. Fotkę najlepiej wykonać telefonem, po skosie (od boku i góry). Jeśli chcemy się pochwalić swoim sprzętem, kupionym po promocji za złotówkę, robimy zdjęcie swojego odbicie w lustrze. W tle obowiązkowo pralka, wanna i półka pełna kosmetyków? Po co? Nie wiem, ale to obowiązek!
Reasumując – cały ten portal, na dłuższą metę nie oferuje niczego, co byłoby jego przewagą. Niczego, co byłoby w stanie zatrzymać przy nim ludzi. Jedynym jego plusem jest kilkanaście milionów Polaków. Daje to ogromną listę zdjęć do przeglądania. Obawiam się jednak, że czas mojego odejścia zbliża się wielkimi krokami. Chyba, że zajdzie we mnie duchowa przemiana i zacznę słodzić znajomym, zapraszać osoby ledwie mi znane, wysyłać Pana Gąbkę znajomym i robić sobie zdjęcia w kiblu. Nie chyba jednak nie zajdzie…
Alternatywa? Ja już znalazłem i natychmiast się zakochałem. W możliwościach, w mnogości funkcji i „społeczności” przez duże „S”, a nie tylko z nazwy. Postaram się więcej napisać w kolejnych postach.
Ps Dla spostrzegawczych – link już jest ;]