Archiwum kategorii ‘Technologia’

h1

Skype – wreszcie działa!

maj 20, 2009

Po wielu miesiącach nieróbstwa, zebrałem się wreszcie do tego, aby skonfigurować ustawienia nagrywania w Ubuntu. Tym samym, działa mi Skype. Gdyby ktoś się stęsknił i chciał(a) zadzwonić, mój login to: mzrmiszel.

Ps Szczepano, mam nadzieję, że będziesz zadowolony :)

h1

WolframAlpha – mała rewolucja?

maj 18, 2009

W sobotę nastąpił start kolejnego „google killer’a” wyszukiwarki WolframAlpha. Nie omieszkałem jej przetestować, choć po porażce Cuil.com, nie nastawiałem się na wiele. Z początku było to trudne, ponieważ strona znajdowała się pod ogromnym obciążeniem i potrafiła ładować się po kilka minut.

Co do samej wyszukiwarki – powiem krótko: jestem zachwycony. Czegoś takiego, w Internecie jeszcze nie było. Choć nie wiem czy pojęcie wyszukiwarka jest tutaj poprawnie użyte? WolframAlpha, to raczej połączenie encyklopedii i programu matematycznego. Nie dość, że wyszukuje i przedstawia dane w wygodny dla nas sposób, to na dodatek zajmuje się ich analizą.

Pierwsze co przyszło mi do głowy, przy układaniu zapytań to wpisanie daty, godziny i miejsca swoich urodzin. Dowiedziałem się ze szczegółowych wykresów jaka była wtedy pogoda, ile dni, tygodni, miesięcy upłynęło od tego czasu, kiedy wzeszło słońce. Drugim zapytaniem, było wpisanie zawartości mojego śniadania (płatki z mlekiem). Dowiedziałem się ile zawierało kalorii, składników odżywczych, jaka była jego waga i objętość. Wprost idealna rzecz, dla wszystkich odchudzających się pań, czyli dla wszystkich, bo jak wiadomo każda szanująca kobieta się odchudza, a nawet jeśli nie, to tak, bo inaczej nie wypada.

Zagadnienia matematyczne też nie stanowią problemu, choć tutaj specem nie jestem i ograniczyłem się tylko do dzieleń, mnożeń i perwiastkowań. Całki i inne paskudztwa zostawiłem fachowcom :)
Jeśli chcemy, możemy pójść dalej i komplikować strukturę zapytań, każąc Wolframowi porównać przewidywany czas życia mężczyzn w kilku krajach Azji, lub jaki odsetek zgonów stanowią samobójstwa na terenie Unii Europejskiej.

Wszystko wydawać się może takie piękne, jednakże rzeczywistość po początkowym zachwycie, okazuje się wcale nie taka różowa. Zapytania trzeba konstuować po angielsku, co nie jest problemem. Problemem jest to, że często są nienależycie rozumiane (jeśli w ogóle). Ułożenie skomplikowanego zapytania (typu analiza zjawiska X z uwzględnieniem zjawiska Y, na terenie Z) graniczy z cudem, a poprawna interpretacja to mały odsetek wyników.

Ciekawym testem jest wpisanie odległości, ceny za galon, oraz ilości spalanego paliwa (w formie mil na galon). Jako wynik wyszukiwarka wyrzuca ilość spalonego paliwa, oraz jego koszt. Zamienienie jednak spalania z mil na galon w litry na sto kilometrów (nie zmieniając struktury zapytania), powoduje wyświetlenie komunikatu: „Wolfram|Alpha isn’t sure what to do with your input.”

Dziś, kilka dni po premierze, wiadomo już, że WolframAlpha „google killer’em” nie będzie. Wydaje mi się jednak, że znajdzie sobie niszę ludzi zajmujących się chociażby szeroko pojętą nauką, potrafiących z niej w kilka sekund wycisnąć informacje, jakich wyszukanie w Google zajęłoby godziny.

Przed ekipą Wolframa jeszcze wiele pracy, zarówno w dziedzinie interpretacji zapytań, jak i gromadzonia zasobów. Na tą chwilę nie ma co liczyć na odpowiedzi o nakład płyt zespołów muzycznych, czy statystyki sprzedaży poszczególnych marek samochodów.

Na koniec zapraszam do obejrzenia filmu, na którym zaprezentowano możliwości WolframaAlpha.

h1

Nasza-Klasa kontra Facebook

maj 7, 2009

Zajrzałem na Naszą-Klasę i powalił mnie wysyp tych cudownych zdjęc z sesji majówkowej. Każde takie piękne, kolorowe, z mnóstwem kwiatów. Całą ta zieleń taka niepolska. Taka zagraniczna, ponieważ tam nawet zielony jest bardziej intensywny. Skąd wiadomo, że to światowy, a nie polski tulipan? Zdjęcie obowiązkowo zrobione przy znaku, sklepie albo samochodzie obcą rejestracją – to taka podpowiedź dla mało bystrych.

Chciałem zastosować preparat anty-naszo-klasowy w postaci Facebook’a. Zajrzałem tam na chwilę oddechu, by przy okazji zobaczyć co mnie ominęło przez tych kilka dni. Do tej pory traktowałem go jako całkiem sensowny portal społecznościowy (studencki w końcu). Niestety i jego dorwały macki pokemoniarstwa, tylko w troszkę innym wydaniu. Zamiast naszo-klasowego lansu zdjęciami, mamy lans quizami. Tablica powiadomień wyglądała mniej więcej tak:

  • quiz – jakim bąkiem jesteś? Soczystym. Twoja osobowość jak na bąką jest niesamowicie soczysta. Nie szczypiesz się w pipę! Nie jesteś puszczony wstydliwie i cichaczem, tylką pełną parą w towarzystwie. Każdy zazdrości Ci tupetu!
  • quiz – jak głupi jesteś? Bardzo. Gratulacje, jesteś bardzo głupi! Niewiele jest osób głupszych od Ciebie. Jesteś elitą!
  • quiz – jakim burdelem jesteś? Burdel na rogu. Jesteś burdelem, do którego ludzie zachodzą po pracy, aby sobie poużywać. Przyjmujesz każdego. Ilość Twoich znajomych nie przekłada się na jakość.
  • quiz – jakim daniem jesteś? Mielony z ziemniakami. Jesteś tak samo prosty jak mielony z ziemniakami, nie ma w Tobie żadnej filozofii. Hej! Ale nie smuć się! Mimo tego każdy Cię uwielbia.

I tak bez końca. Dopiero wtedy zrozumiałem, że problem z portalami społecznościowymi nie leży w słowie portal, tylko społecznościowy…

h1

Europosłowie ocenzurują nam Internet?

kwiecień 25, 2009

Dzisiaj chciałbym zainteresować Was drastycznym ograniczeniem wolności, jakie chcą nam zafundować europosłowie z PE.

Dla tych, którzy nie słyszeli o „pakietyzacji” Internetu, albo są wielkimi zwolennikami Unii samej w sobie naświetlę pokrótce sprawę. 5 maja 2009 roku odbędzie się głosowanie nad ustawą, która może zmienić oblicze sieci, w takiej postaci jaką ją teraz znamy. Internet zostanie zmieniony, zgodnie z życzeniami tzw. dostawców treści, w twór przypominający połączenie kablówki i VOD (Video On Demand). Wykupując np. pakiet standardowy, uzyskamy dostęp do kilku dużych portali i sklepów internetowych, pakiet multimedialny może obejmować strony dostarczające muzykę, pakiet biznesowy dostęp do portali informacyjnych i finansowych itd. Odpada surfowanie po stronach które lubimy, zostają nam tylko te usługi do których wykupiliśmy dostęp u operatora. Jak widać całkowicie przekreśla to ideę wolności i niezależności sieci, będącej wielu wysokopostawionym osobom całkowicie nie na rękę, za to nam zwykłym użytkownikom, pozwalającą wyrażać opinie, często nie zgodnę z oficjalną polityką władzy. Krótko mówiąc, będziemy mogli robić nie to co chcemy, ale to co na co nam pozwolą ważniejsi od nas. A o ściąganiu muzyki, filmów czy seriali,  można całkowicie zapomnieć.

Naprawdę polecam zainteresować się sprawą. Więcej infomacji na temat protestu tutaj: http://www.blackouteurope.pl, w tym linku macie artykuł stronie Dziennika Internautów naświetlający sprawę, a tu przykładowy list do europosła.

h1

Aparat, halówki i Grigor

marzec 19, 2009

Nadszedł czas, w którym mój kochany wysłużony cyfrak musi udać się na wieczne odpoczywanie. Pomyślałem sobie, że skoro lubię fotografować, orientuję się w temacie, można zacząć się rozwijać w tym kierunku, zamiast dreptać w miejscu i narzekać, że świat idzie do przodu. Jeśli mowa o rozwijaniu się w fotografii nie ma innego wyboru niż lustrzanka. Najtańsza to 1000-1500 złotych, do tego obiektyw kilka kolejnych stówek, karta pamięci, torba na aparat, do tego ewentualnie statyw i można bawić się w amatorszczyznę.

Gdybym był bananem nie było by problemu, ale że nie jestem przyszły zakup usprawiedliwiałem sobie tym, że o dobre zdjęcie z takim sprzętem dużo łatwiej. Mamy chociażby większe pole do eksperymentowania z przysłonami, czasami, czułościami. Z czasem dokupujemy teleobiektyw, albo rybie oko i rozwijamy się dalej…

Upatrzyłem sobie lustrzankę i wyszukałem na Flickr’rze zdjęcia nią wykonane. Padłem z zachwytu. Teraz wiedziałem, że fotografia artystyczna, czy dokumentalna stoją przede mną otworem, tak samo jak drzwi do National Geographic. Po prostu do tej pory brakowało mi sprzętu z prawdziwego zdarzenia, żeby móc rozwinąć skrzydła.

Rozpływałem się dalej nad swoją świetlaną fotograficzną karierą, aż do momentu, kiedy postanowiłem poszukać zdjęć zrobionych moją lustrzanką na Fotosiku, portalu mniej artystycznym, a bardziej przyziemnym. Jakieś nieudane zdjęcia torów, stare Audi 80, majtki na aukcję na Allegro. Kicha, brak polotu i umiejętności jakich mało.

Wtedy właśnie przypomniała mi się prawda życiowa mojego przyjaciela Grigora. Jako młode chłopaki grywaliśmy wspólnie w piłkę. Grzegorz miażdżył wszystkich, ale szczególną przyjemność sprawiało mu ogrywanie chłopaków ubranych w drogie firmowe ciuchy. Zawsze po takiej akcji podchodził do mnie i kpiąc mówił coś w stylu: „Hehehe, co za pajac. Myśli, że razem z oryginalnymi halówkami, kupił umiejętności…

Dopiero teraz dotarło do mnie, że właśnie tak myślałem o lustrzance. Dzięki Grigor!

h1

Nasza-Klasa to bagno jakich mało

luty 23, 2009

Jak kilkoro z was się orientuje (a nie trudno, bo po prawej na dole jest odnośnik), mam konto na Naszej-Klasie. Nie wiem właściwie po co. Zakładając je liczyłem na to, że uda mi się odświeżyć stare znajomości, liczyłem na ciekawe dyskusje, wspomnienia po latach. Nic takiego nie miało miejsca. Dlaczego nie miało miejsca? Bo N-K nie jest w stanie zaoferować nic ponad komentowanie zdjęć i przesyłanie sobie prezentów składających się z Pana Gąbki, a to z kwiatami, a to z szabelką, lub dla odmiany w kapeluszu. Za całe złoty dwadzieścia dwa. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, to taka, że portal skierowany do ludzi dorosłych, trzyma poziom przedszkola.

Chciałbym popastwić się nad tą stroną, ale naprawdę nie mam siły, ani ochoty. Pozwolę więc sobie na powtórzenie: poza dodawaniem zdjęć i komentowaniem, nie da się tam zrobić nic konstruktywnego. Cała „tablica powiadomień” wypełniona jest monitami w stylu: użytkownik X dodał zdjęcie. Użytkownik Y skomentował zdjęcie w galerii użytkownika X. Użytkownik Z skomentował zdjęcie w galerii użytkownika X. Użytkownik X skomentował zdjęcie w swojej galerii. Całość interakcji między znajomymi, na tym jakże cudownym portalu, zawęża się do umieszczania komentarzy pod zdjęciami.

Osobną kwestią jest ich poziom. Rynsztokiem tego nazwać nie można, bo w rynsztoku śmierdzi. Tu jest natomiast tak słodko, aż się rzygać chce. Oto kilka komentarzy (nie od moich znajomych, ponieważ nie chciałbym nikogo obrazić, zarzutem posiadania komentarzy nie na poziomie). Wkleiłem je z galerii ostatniej osoby, która odwiedzała mój profil, nota bene nie znanej mi kompletnie. Pierwszy lepszy: „DzIeKI zA PiNeZkE…LoVcIaM CiE”, drugi gorszy: „Ja też Cię kocham Dominiczko:)***** Wesołych Świąt i pięknych prezentów:)”, trzeci z innego profilu: „jak zwykle sliczna fota :) pzdr… XD”. Kogo to obchodzi czy w szkole ta osoba wbiłaby Ci nóż w plecy. Nie jest ważne również to, że się nienawidzicie. Ważne jest tylko Naszo-Klasowe „peace, love, extasy”.

Powód tego słodzenia jest prosty na N-K nie można kłócić z innymi, bo wróg, to osoba której nie masz wśród znajomych. A nie zapominajmy, że każdy z nas bierze udział w rankingu, w którym liczba znajomych oznacza twoją lokatę. Im mniej, tym gorsza. Także według niepisanych reguł, należy zapraszać osoby, które widzieliśmy tylko raz w życiu, którym nawet nie mówimy „cześć” na ulicy. Co tam. Ważne, aby liczba kontaktów wzrosła o plus jeden.

Skoro doszliśmy do kontaktów, napomknę jeszcze o kolejnym debilizmie, w postaci nazywania kont w stylu:¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯)♥ImI3♥(¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯) (¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯) ♥N4zW1skO♥(¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯). Po to mamy, szkoły, komputery, samochody, matematykę, całki, myślenie abstrakcyjne itp., aby cofać się poziomem do epoki kamienia łupanego i hieroglifów na ścianach?

Zdjęcia – nie wiem jak możliwe, ale N-K ma tę nieznośną właściwość, że na miniaturce swojego profilu, każda dziewczyna wygląda jak miss świata. Klikasz na miniaturkę i następuje rozczarowanie. Niemożliwe mówisz? Sprawdź sam. Może to jakiś cudowny algorytm, photoshop’ujący zdjęcia w locie? Zaiste jest to jedna wielka niewiadomą, chociaż myślę, że płci pięknej się podoba.

Zdjęcia, to w ogóle osobny temat. Najlepiej jest wrzucać foty z wycieczek po świecie. Nic to, że 350 dni w roku siedzicie za biurkiem zarabiając 1200 na miesiąc. Ważne jest, aby zdjęcie wykonane było za granicą, najlepiej na tle palmy. My opaleni i uśmiechnięci. Alternatywą są zdjęcia z małymi dziećmi, ze ślubu, na tle nowo zbudowanego domu lub wypasionej bryki. W końcu niech wszyscy wiedzą, że wam się w życiu wiedzie.

Jeśli jednak nie jesteście jeszcze dorośli, nie macie domu czy fury, nie ma się czym martwić. Możecie pochwalić się tym co najbardziej kochacie, czyli sobą. Na poprawnie wykonanym zdjęciu musicie mieć minę zdziwionego debila, z ustami zwiniętymi w dziubek. Oczy – najlepiej jak największe, tak by białka wychodziły na wierzch, przedstawiające wszechogarniające zdziwienie. Fotkę najlepiej wykonać telefonem, po skosie (od boku i góry). Jeśli chcemy się pochwalić swoim sprzętem, kupionym po promocji za złotówkę, robimy zdjęcie swojego odbicie w lustrze. W tle obowiązkowo pralka, wanna i półka pełna kosmetyków? Po co? Nie wiem, ale to obowiązek!

Reasumując – cały ten portal, na dłuższą metę nie oferuje niczego, co byłoby jego przewagą. Niczego, co byłoby w stanie zatrzymać przy nim ludzi. Jedynym jego plusem jest kilkanaście milionów Polaków. Daje to ogromną listę zdjęć do przeglądania. Obawiam się jednak, że czas mojego odejścia zbliża się wielkimi krokami. Chyba, że zajdzie we mnie duchowa przemiana i zacznę słodzić znajomym, zapraszać osoby ledwie mi znane, wysyłać Pana Gąbkę znajomym i robić sobie zdjęcia w kiblu. Nie chyba jednak nie zajdzie…

Alternatywa? Ja już znalazłem i natychmiast się zakochałem. W możliwościach, w mnogości funkcji i „społeczności” przez duże „S”, a nie tylko z nazwy. Postaram się więcej napisać w kolejnych postach.

Ps Dla spostrzegawczych – link już jest ;]

h1

„Promocja dla osób niewidomych i niedowidzących”

luty 21, 2009

Przeglądając ofertę Plusa na ich stronie internetowej, rzuciła mi się w oczy właśnie ta promocja. Oto co osoba podpisująca zobowiązanie w tej taryfie dostaje: usługa wybrany numer i 50% zniżki na abonament przez cały okres trwania umowy. Całkiem dobre warunki. Zaskoczył mnie natomiast jeden z telefonów w promocji: dotykowy Samsung F480, wyróżniony na stronie głównej. Jak to się ma wobec doniesień, które miesiąc temu krążyły w internecie, mówiących o tym, że jeśli wszystko nadal będzie szło w kierunku dotykowości osoby niewidome może czekać cyfrowe wykluczenie?

W sumie czepiam się. Oprócz tego Samsunga, w promocji znajduje się sporo innych, „przyciskowych telefonów”. Tylko po co go wyróżniać na stronie głównej?

Więcej o cyfrowym wykluczeniu osób niewidomych poczytać możecie na stronie Reuters’a.

h1

Szkodliwy router

styczeń 20, 2009

Router jaki jest każdy widzi. Jak działa każdy też wie. W związku z produkcją przezeń promieniowania elektromagnetycznego powoduje wiele skutków ubocznych. Takich jak: choroby, bóle głowy, zaburzenia snu itp. W związku z czym router zostaje wyłączony. Tym samym nie mam internetu – do momentu, aż przekonam właściciela, że nie szkodzi, albo wymyślę coś innego, bardziej konstruktywnego.

h1

How nerd am I?

grudzień 16, 2008

Zrobiłem sobie z tzw. NerdTest. Tak z ciekawości. Wynik mnie przeraził:

  • For Science/Math:
    15% scored higher,
    2% scored the same, and
    83% scored lower.
  • For Computers/Technology:
    11% scored higher,
    2% scored the same, and
    87% scored lower.
  • For History/Literature:
    32% scored higher,
    5% scored the same, and
    63% scored lower.

Moja ogólna “Nerdowość” to 80%. Zastanawiając się skąd taki wynik doszedłem do wniosku, że zaważyło na nim kilka odpowiedzi. Mianowicie:

  1. Na bezludną wyspę, wziałbym ze sobą Internet, a nie seks. W sumie na dłuższą metę seks się może znudzić. Internet nigdy. Pozatym to okno na świat i łączy w sobie wszystko co człowiekowi do szczęścia potrzebne od filmów po książki. Pocieszam się tym, iż nie jestem samotny: “32.2% of all test takers would choose the Internet over sex” Haha:D
  2. Komputer z Linuxem, a nie z Windows też pewnie podbił trochę punktów.
  3. Kolejną sprawą jest stare jedzenie walające się po pokoju. Co ja ta poradzę? Przecież jedzenia się nie wyrzuca! Może wreszcie samo sobie pójdzie?
  4. “Are you currently in the middle of reading a 300+ page book?” – jasne, że tak. Nawet trzech:) I kojarze ze dwieście osób co robi to co ja:]

Dlaczego smucę się, że jestem nerdem? Zapraszam na googla. Już wiecie dlaczego? Pozdrawiam wszystkich normalnych…

h1

Jakiego Playa wybrać?

grudzień 4, 2008

Jestem po kilkumiesięcznych bataliach z Orange, udało mi się wyrwać z ich abonamentu. Co dalej? Przechodzę do Play! I tu proszę o pomoc. Mam Starą Play Kartę, która oferuje naprawdę dobre stawki. Mam też, ponad 5 lat, mój numer Orange. Co zrobić? Przenieść swój kochany numer do Play, wiążąc się przy tym umową na 2 lata – chcę tego za wszelką cenę uniknąć? A może wybrać Play Kartę i cieszyć się brakiem cyrografu, niskimi stawkami, tylko, że niestety z nowym numerem?

Cała moja rodzina ma numery podobne do siebie i strasznie to sobie cenię. Dodatkowo uważam, że mój aktualny jest całkiem prosty i dość powszechnie znany. Nowy jest lekko skomplikowany. Do tego dochodzi informowanie wszystkich o zmianie.

Naprawdę nie wiem co zrobić… Tydzień nad tym myślę i nie mogę dojść do konstruktywnego rozwiązania:/