Często zdarza mi się szukając tekstu jakiejś piosenki, wpaść przypadkowo z wyszukiwarki na blog nastoletniej dziewczyny. Po prostu wpisując część tekstu, wyskakuje mi odnośnik do jej strony, na której zamieściła jego część.
I widzę post z poniedziałku:
„F**k it all and no regrets
I hit the lights on these dark sets
I need a voice to let myself
To let myself go free
F**k it all and f**king no regrets”
I pod spodem adnotacja naszej nastki: „MateuSSSHHHku jush Mnie Nie Cohashhhh????? NienaVVidze Tshieeee!!!!”
Myślę sobie ok, zobaczę czy znienawidziła go dostatecznie mocno we wtorek, a tam kolejny cytat:
„W snach Ciebie nie ma
Już nie myślisz o mnie tak
W snach Ciebie nie ma
To znak
Mam tylko Ciebie
Powiedz , że słyszysz
Że to nie koniec
Już Ciebie nie ma
Mam tylko Ciebie
Powiedz , że słyszysz
Nie ma Cię”
“MateuSsshhhkuuuu wrooooć. Koffffam Tshiee!!!! XD”
Środa:
„Chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie,
przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź.
A teraz chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie,
przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź.”
“Mateushku TshemUU??????? Wrootshh!!! wroootSH!!!!! KoFFaM KoffaM Kofaam!!!!!!!”
Pamiętam zawsze dziwiło mnie, jak można prowadzić bloga, w którym nie piszę się swoich przemyśleń, poglądów czy po prostu nie prowadzi się dziennika, tylko wkleja teksty piosenek, dodając do nich swój jednolinijkowy komentarz. Uważałem to za totalną głupotę i brak szacunku do ewentualnych czytelników. Choć sam pamiętałem te stany nastoletniego umysłu, miotającego się w kipieli hormonów. Te nieustanne bóle duszy, rozkosz własnej depresji i słodycz krótkotrwałych euforii. Świat wtedy naprawdę pięknie smakował. Zachwycał ferią nowych doznań, uczuć dzięki którym raz pędziło się na sankach z górki tak szybko, że śnieg zalepiał oczy, by zaraz potem, okazało się, że ten jej uśmiech jednak nic nie znaczy, i trzeba się znowu mozolnie wspinać pod górę.
Częściowo rozumiałem te nastki, bo sam przeżywałem w ich wieku bóle duszy (przeżywam je co niestety co jakiś czas nadal), jednak nie mogłem ich zrozumieć w pełni, dopóki nie zacząłem prowadzić własnego bloga. Nie wiem czy też tak macie, mnie zdarza się to bardzo często, że budzicie się z jakąś piosenką w myślach, która rano wchodzi wam do głowy, a następnie nie chce wyjść. Wiecie jaką pokusą jest nie wklejenie jej tekstu na blog?! Ona oddaje stan waszej duszy zaraz po obudzeniu. Jest łącznikiem między jawą, a snem. Wklejając ją na blog dajecie światu iformację o swoim staie umysłu, samopoczuciu, planach, podejściu do problemów.
Jednak wklejenie jej tekstu jest pójściem na łatwiznę. Raz – bo jeśli ktoś was dobrze nie zna, to taki tekst nic mu nie mówi. Dwa – bo napisane nawet krótkiego tekstu od serca, jest dużo trudniejsze od wklejenia kilku linijek czyjejś pracy, choćby nie wiem jak trafnie oddawała wasze samopoczucie.
Trzy – wkleję sobie swój dzisiejszy stan duszy. A co! Ja se nie wkleję?! :]
„Oboje wiemy jak samotność nocą boli
Królowa życia i król
Wódeczka raz, bo świta
Pod czaszką kac zgrzyta
Wszystko załatwi ten ból”