Archiwum kategorii ‘Galerie’

h1

Tankowanie na BP [aktualizacja - nowe zdjęcia]

marzec 12, 2009

Siemano! W tym linku wrzucam zdjęcia z naszego tankowania na stacji BP, które to stacje szczerze mogę polecić.

Wybór paliw i ich wysokooktanowość wprost porażają, więc każdy znalazł coś dla siebie. Ludzie z silnikami diesla, napełniali powoli baki 5% Warką, panowie z Formuły 1.  wlewali w siebie na wyścigi 40% etylinę, ci lubiący lanserską jazdę lali do baku Cuba Libre, potem szybki Sex On The Beach i na orzeźwienie po wszystkim Mojito.

Każdy zatankował do pełna, więc nie było nieporozumień w stylu “TY! Pozbawiłeś nas ostatnich litrów 40% rumu! Co teraz w siebie wlejemy?”, albo kłótni przed warsztatem w rodzaju “sorry, ale ja stałem przed tobą w kolejce do spuszczenia oleju”.

Napomknę jeszcze, że warto zainwestować w program lojalnościowy i zbierać punkty, bo jak widać gołym okiem procentują :)

h1

Lublin jest nasz – tak jest!

marzec 2, 2009

Dzisiaj wpada kolejna porcja zdjęć do galerii. Jak wskazuje tytuł posta – z naszej wycieczki do Lublina. Wiem, że liczycie na jakąś przecudowną elokwencję z mojej strony i barwny opis tego co tam zaszło. Niestety, nic takiego nie będzie miało miejsca. Z prostego powodu – po tym co zrobiliście mojej biednej wątrobie – mój umysł nie funkcjonuje należycie. Zresztą, to nie do k0ńca całość prawdy, bo jak to mawiają o kobietach – “Jakby nie chciała, to by nie dała” i spora część tego sponiewierania się zależy ode mnie. Myślę, że nawet duża. A może największa? W sumie tak, macie rację – to moja wina.

Przepraszam, ale nadal funkcjonuję w trybie:

Ślimaka zaatakowały dwa żółwie. Zeznaje na Policji. 
-Panie Ślimak, proszę podać przebieg zdarzeń – woła policjant 
-Panie, nie wiem, nie mogę, to się działo tak szybko… – wybełkotał ślimak

Wracając do tematu Lublina , wreszcie, po półtora roku udało nam się Was odwiedzić. Spotkanie udało się rewelacyjnie. Atrakcji moc. Spacery, kluby, impreza, doborowe towarzystwo. 

Piątek to piwo. W każdej ilości i gatunku. Do tego posiadówka i recepta na udany wieczór jest. Dyskusje, opowieści, wspomnienia, w których przypomniano mi znaczenie słowa łeptowina :)

Sobota, to zwiedzanie Starego Miasta w Lublinie, gokarty na których PanGokart (najprawdopodobniej zawodnik) zdublował nas trzy razy (chyba powinno być ztriplował…). Wywrócił mój światopogląd do góry nogami, zbrukał moje ego, a po zakończonym wyścigu od tak sobie poszedł. Od dziś będę się na nim wzorował. Prawdziwy samiec alfa. Jednak lekcja nie poszła na marne – do tej pory myślałem, że taki Alonso czy Kubica mieli farta i urodzili się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. To jednak nie prawda.

Następnie hot-dogi Edyty, o których nie sposób nie wspomnieć. Ogolnie bardzo intensywny dzień. Byliśmy nawet we Wranglerze w Plazie, niestety obsługa nas zawiodła i nie dostaliśmy tego, czego chcieliśmy. Noc to kręcenie pupciami w klubie Fashion Time. Bardzo przyjemny lokal, na poziomie, muzyka jeszcze lepsza. Beatrice – dziękuje za te, jakże namiętne tańce ;)

Reasumując moją rozprawkę – mam nadzieję na jak najszybszą powtórkę!

Ps Nikt nie czuł się samotny. Zadbał o to Buddy.

h1

Sylwester 2008 – wspomnienia i galeria

styczeń 9, 2009

Witam! Znalazłem wreszcie trochę czasu i postanowiłem wrzucić do galerii zdjęcia z naszego Sylwestra. Niestety nie są to wszystkie, jakie udało nam się wykonać, a tylko ich część. Powód jest prosty – właścicielem aparatu była moja siostra, a nasza ekipa nie była jej priorytetem przy robieniu zdjęć:) Tak więc w galerii zobaczyć możecie tylko malutką część naszego wyjazdu. Czekam z niecierpliwością na płytkę ze zdjęciami od Państwa GK S, wtedy zobaczycie, że było grubo.

Zdjęcia – Sylwester 2008

Teraz część dla tych co bajerę mają skrańcowaną. Dla innych, sorry, jestem świeżo po Symetrii Niewolskiego:)

Na pierwszych fotosach możecie przykminić jak naszą parafią drynimy golda z batłącha na stacji. Zimno było, że lipy wychodziły na wierzch. Ok. Wystarczy. Teraz po normalnemu.

Następne widoki to pierwsza impreza, dzień przed Sylwestrem, na której skułem się niemiłosiernie. Właściwie to przez przypadek. Tak to jest jak wola słaba, a koledzy namawiają. Rano wykonano mi zdjęcie, które powinno być przestrogą. Tak wygląda dzień po… Dalej jest kilka ujęć z samej imprezy sylwestrowej. Niestety nie ma widoków z tego, co działo się w parku zdrojowym, bo nikt nie wziął aparatu. No i na sam koniec zdjęcia ze stoku, o który zahaczyliśmy w dniu wyjazdu. Seb na desce. My na tle zbocza (chyba nasze jedyne zdjęcie na śniegu). W barze przy stoku spotkaliśmy Amerykanina Petera W, jak się okazało w trakcie rozmowy – był on z zawodu pilotem helikoptera. Musieliśmy zrobić mu zdjęcie:)

Wracając do tego co napisałem na początku. Na tych ujęciach nie ma jednej piątej tego co robiliśmy przez te kilka dni. Nie ma Goryli, u których jeździliśmy w Sylwestra (bardzo przyjemny stok, który mogę śmiało polecić). Nie ma Kotelnicy, którą przerabialiśmy 1 stycznia od 16:23 do 22:00. A wyjeździliśmy się tam za wszystkie czasy, przerobiliśmy wszystkie możliwe zjazdy. To tam miałem swój pierwszy raz z krawędziowaniem na carvingach.:) Stok świetnie przygotowany, zero lodu, trasy również przyjemne. Takie 1400 metrów relaksu na deskach, za rozsądną cenę (40 złotych za 6 godzin).

Wracając do tematu, czego nie dowiecie się ze zdjęć: nie dowiecie się tego, że moja bystra sis zostawiła buty w wypożyczalni i przypomniało jej się o tym 20 minut po jej zamknięciu. Musieliśmy jeździć w poszukiwaniu właściciela. Kiedy go znalazłem (prowadził pensjonat w pobliżu), już spał (była za piętnaście jedenasta). Jadąc z nim po kozaki Anki, Pan Właściciel nauczył mnie wszystkich przekleństw świata, w dwóch wersjach – po polsku jak i w gwarze góralskiej. Zresztą mu się nie dziwię.

Nie zobaczycie jak takie ciastka jak my, tarzają się w śniegu, a następnie wskakują do basenów geotermalnych w Bukowinie. Świetna sprawa, chociaż spodziewałem się, czegoś w stylu ciepłego błota i zapachu siarki dookoła. TermaBukowina poszła jednak bardziej w stronę SPA, lub aquaparku (nie nastawiajcie się jednak na ściankę wspinaczkową i 10 rodzajów rur, jak np. w Krakowie). Ot, miejsce gdzie można w miły czas spędzić czas z rodziną. Może oprócz kolejki, w której musieliśmy stać około 40 minut.

Wyjazd się udał. I to bardzo. Chociażby z powodu ogromu atrakcji, jak i z towarzystwa, w którego gronie odczuć można zaufanie oraz przyjaźń (kuźwa, ale słodzę:) Smuci mnie jedynie fakt, że w takim gronie, spotkamy się pewnie nie wcześniej niż w wakacje. Warto będzie jednak poczekać…

Ps Chciałem podziękować Edycie i Przemkowi za zaopiekowanie się, owej feralnej nocy, tak uciążliwym pacjentem jak ja. Notabene ostatniej w 2008:)

h1

Zdjęcia z Ostatniej Lubianki w roku 2008

październik 1, 2008

Hej!
W tym linku zamieszczam zdjęcia z ostatniej Lubianki na jaką udało nam się wyjechać w te wakacje. Odbyła się niestety w mocno okrojonym składzie, co nie znaczy jednak, że było nudno. Nie pozwalał nam na to tryskający sześciopiwnym humorem Novik, oraz jak zwykle cudowna Beatris i jej “przyszły-niedoszły-przeszły” chłopak;)

Życie…