Archiwum kategorii ‘Codzienność’

h1

Jakie powinny być udane wakacje?

lipiec 17, 2009

Mamy wakacje, więc siłą rzeczy, jest to dość często poruszany w trakcie rozmów temat. Właśnie podczas jednej z nich, usłyszałem następujący dialog:

- Ja to nie mogę mięc zwykłego urlopu, on musi być all exclusive.

- Chyba all inclusive?

- Nie ważne! Musi być hajlajf!

Ot tak, po długiej przerwie. Lekko i wakacyjnie :)

h1

Czy ja wyglądam jak Brytol?

maj 6, 2009

W tegoroczną majówkę miałem okazję wybrać się do Krakowa. Celem był rynek i Wawel, a dokładnie Katedra Wawelska. Obowiązuje w niej jedyny prawidłowy kierunek zwiedzania – trzeba iść za strzałkami. Takie ciągłe podążanie przed siebie, bez zastanowienia, będąc popychanym przez tłum, kompletnie mi nie pasowało. Wielokrotnie próbowałem się cofnąć, aby wrócić do czegoś co widziałem wcześniej i powiązać fakty ze sobą, lub chociażby znaleźć lepszą perspektywę do zrobienia zdjęcia. Jednakże nad przestrzeganiem porządku, oprócz napierającego tłumu, czuwali mili panowie w uniformach (a i kilka pań też), którzy każde odstępstwo od normy zaraz wyłapywali i grzecznym, acz nie znoszącym sprzeciwu tonem, przypominali, w którym kierunku należy podążać.

Tylko czemu do ciężkiej cholery, wobec mnie robili to tylko i wyłącznie po angielsku? Czy ja wyglądam na jakiegoś pieprzonego Brytola?!

h1

Jadłem kebaba z bezdomnym

kwiecień 26, 2009

Piwkując w czwartek na beforze, na Piotrkowskiej, zaczepił nas bezdomny. Chciał papierosa, więc dziewczyny poczęstowały go jak to określił „cienkopisem”. Potem krążył w pobliżu, by zaczepić nas po raz drugi i poprosić o jedzenie. Powiedziałem mu, nie ma problemu, właśnie idę na kebaba, to szarpniemy sobie coś we dwóch, na co ten (o dziwo) z chęcią przystał. Żebyście nie pomyśleli, że jestem taki dobry i bezinteresowny, to postanowiłem, ugrać coś dla siebie z tego jedzenia. Zawsze ciekawiło mnie skąd się biorą ludzie na ulicy. Co powoduje, że człowiek zdolny do pracy żebrze. Dlatego owiedziałem mu krótko: zrobimy transakcję – ja kupię ci jedzenie, ty mi opowiesz jak się tu znalazłeś.

Usiedliśmy sobie pod sklepem, przyciągając wzrok niemalże każdego przechodnia. Wyobraźcie sobie scenę, siedzi dwóch kolesi, jeden brudny, obdarty, drugi młody, porwę się nawet na określenie elegancko ubrany, no więc siedzą na witrynie sklepowej, jedzą kebaba i dyskutują. Zapytałem się o jego historię. Jak to się stało, że jest tu gdzie jest.

Jeśli spodziewacie się jakiejś dramatycznej i ciekawej zarazem opowieści, to srogo się zawiedziecie. Tak samo zresztą jak ja. Dowiedziałem się, że ojciec się powiesił, brat się powiesił, wszyscy mu się powiesili w rodzinie i on znalazł się na ulicy. Opowieść, mnie rozczarowała, uważam ją za mocno naciąganą. Brakowało łącznika między przeszłością a teraźniejszością. Łącznik się znalazł, dopiero po dialogu:

- Kur**, super, kupiłeś mi jedzenie, ale daj mi na alkohol.
- Nie ma mowy.
- Daj, bo wyje*** tego kebaba do śmieci, jak mi nie dasz!
- To go wyrzucić, teraz to twoje żarcie i zrób z nim co chcesz. Nie chcesz to nie jedz.
- Inni to są normalni, dadzą mi kasę, a ty z tym żarciem, nie możesz mi dać dwa złote na piwo?!

Wtedy zrozumiałem, że punktem zwierającym, pozwalającym na zrozumienie jego życia jest alkohol. Nie liczy się nic, tylko to żeby się napruć. Może nie zabili by za kielicha, jak heroiniści za działkę, niemniej przypominają roboty, ukierunkowane tylko na jedno – picie. Facet wydawał się inteligentny, ale zgubiła gowrażliwość, będąca zaczynem uzależnienia. Wydaje mi się, że maiał wewnętrzną skazę, przez którą bardzo łatwo go zranić, a ucieczką wydaje się wódka. Zapytałem się go na odchodne, czemu nie pójdzie do pracy, przecież niczego mu nie brakuje, rozum jest, dwie ręce są. Dostałem odpowiedź – bo w pracy nie można pić. To może schronisko? Też nie można pić…

Po tej rozmowie, stanąłem przed dylematem – dawać takim ludziom pięniądze czy nie? Nie dam – nie będę dobrym człowiekiem, dam pewnie i tak wydadzą na picie. Wydaje mi się, że w tym momencie kasa nie jest dobrym rozwiązaniem. Pomóc mogłaby jakaś organizacja (broń Boże państwowa), która docierałaby do takich ludzi i pomagała im walczyć z nałogiem? Z ciężarem w postaci uzależnienia, nigdy nie wyrwą się z sytuacji w jakiej się znaleźli…

h1

Poczułem, że dobrze wydałem swoje pieniądze

marzec 22, 2009

Dzisiaj stałem w kolejce w Tesco z bezdomnym, któremu dałem wcześniej parę złotych. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak mi się dobrze na sercu zrobiło, jak w jego koszyku zobaczyłem bułki i mięso mielone. Fakt, że kacuch trzepał go równo, ale lepiej mi na duszy, że wczorajszego wińska nie zasponsorowałem mu ja, tylko jakiś inny naiwny :)

h1

Cmentarne Odpady

grudzień 25, 2008

Będąc w Wigilię na Ostrowieckim cmentarzu udałem się w stronę pojemnika na śmieci, wyrzucić wypalone wkłady. Patrzę, stoją dwa. Pomyślałem sobie – ekologia dopadła już nawet cmentarze, pewnie jeden na szkło, drugi na resztę. Podział był troszkę inny. Zwykły kubeł na śmieci, oraz pojemnik z siatki na “ODPADY ZIELONE”. Zaglądam do pojemnika na odpady zielone, a tam o dziwo, nie było gałęzi, stroików itp, tylko dosłownie “zielone”: zielone butelki, zielona reklamówka, zielone świeczki, nawet zielony wieniec się trafił (z plastiku). I teraz nie wiem czy ludzie są na tyle głupi, że nie rozumieją pojęcia “odpady zielone”, czy to może wrodzona przekora Polaków, której ja nie zrozumiałem?

h1

No to Święta

grudzień 24, 2008

Mało czasu. Po prostu mało czasu i powolny komputer, dla którego więcej niż dwie zakładki w Operze stanowią problem, nie mówiąc już o płynnym udźwignięciu skryptu WordPress’a. Dlatego właśnie wpisy przez święta będą rzadsze.

W tym miejscu chciałem Wam wszystkim złożyć życzenia:

Ciepłych i szczęśliwych Świąt, spędzonych w rodzinnej atmosferze, szampańskiej zabawy sylwestrowej, miłości drugiej osoby, w tym czasie cudów – życzę ja, Wasz Michaś.

h1

Domkom śmierdzi

grudzień 14, 2008

Uwielbiam moją chrześnicę. Wysprejowała mi cały pokój jakimś odświeżaczem do kibla, tak intensywnie, że nie szło w nim oddychać.

Ja: - Po co to zrobiłaś? Przecież tu się idzie udusić!

Ona: - Przynajmniej twój pokój nie będzie śmierdział blokami!

Walka klas pełną gębą – domki kontra bloki. Jej riposta tak mnie powaliła, że nie wiedziałem co odpowiedzieć. Z tego powodu jednorodzinne wygrywa z wielorodzinnym jeden do zera.

h1

Pracowity dzień

grudzień 8, 2008

Dziś miałem naprawdę pracowity dzień. Wróciłem z zajęć o 14, położyłem się na chwilę o 15 i obudziłem o 19. Super. Zawsze marzyłem o tak efektywynym wykorzystywaniu swojego czasu.

h1

Dziś Mikołaj – mamo kup mi!

grudzień 6, 2008

Mamo, kup mi karabin, mamo, kup mi broń
Mamo, kup mi, proszę całą serię bomb
Połóż pod choinkę ucałuj dziecinkę
Zaśpiewaj kolędę a ja z tobą będę

Będę strzelał tu i tam, tu i tam
Będę strzelał tu i tam, tu i tam
Będę fruwał, będę latał
Będę panem tego świata

T.Love – Gwiazdka

h1

Schöne Mädchen z długimi włosami

grudzień 3, 2008

Siedząc ostatnio w bufecie, czekając na zajęcia zostałem porażony. Może nie powinienem o tym pisać, tylko wyjść z zasady nie twoja dupa nie twoja sprawa. Tak się jednak nie da. Przedmiot tego wpisu jest iście bulwersujący. Otóż stolik obok siedziało sobie dziewczę, na oko I-II rok. Opierała się o o blat, co przy biodrówkach skutkowało całą pupą na wierzchu. Pomyślałem sobie – wychylę się lekko do tyłu i zajrzę jak się sprawa prezentuje. A tam… KRZAKI!!! Mało z krzesła nie spadłem. Młoda dziewczyna z włosami na dupie długości kłaków na łapach spoconego robotnika z budowy. Pisząc półtora centymetra i czarne nie oddaję nawet ćwierci tego co się tam działo. Dobrze, że nie miała stringów, bo całość przypominałaby przecinkę w lesie, w której poprowadzono drogę. Drogę nawet nie chcę wiedzieć gdzie. Do tej pory we mnie to siedzi. Uważam, że meszek jest sexy, taki niemowlęco-dziewczęcy. Meszkek. Nie puszcza amazońska.

Nie chcę się tu z nikogo naśmiewać. Uważam, że takimi sprawami należy się zająć dla dobra psychicznego, własnego jak i postronnych obserwatorów. Nawet jeśli ma się najpiękniejsze ciało na świecie, to taki „szczegół” potrafi zepsuć całokształt.  A szkoda by  było…

Rady na koniec:
1.Wydepilować.
2.Wylaserować
3.Wyciąć, wyrwać, cokolwiek.
4.Nie eksponować, np. spodnie – ogrodniczki.
5.Nie zaglądać już nigdzie, bo przekonacie się, tak jak ja, iż ciekawość to pierwszy stopień do piekła.