
WolframAlpha – mała rewolucja?
maj 18, 2009W sobotę nastąpił start kolejnego „google killer’a” wyszukiwarki WolframAlpha. Nie omieszkałem jej przetestować, choć po porażce Cuil.com, nie nastawiałem się na wiele. Z początku było to trudne, ponieważ strona znajdowała się pod ogromnym obciążeniem i potrafiła ładować się po kilka minut.
Co do samej wyszukiwarki – powiem krótko: jestem zachwycony. Czegoś takiego, w Internecie jeszcze nie było. Choć nie wiem czy pojęcie wyszukiwarka jest tutaj poprawnie użyte? WolframAlpha, to raczej połączenie encyklopedii i programu matematycznego. Nie dość, że wyszukuje i przedstawia dane w wygodny dla nas sposób, to na dodatek zajmuje się ich analizą.
Pierwsze co przyszło mi do głowy, przy układaniu zapytań to wpisanie daty, godziny i miejsca swoich urodzin. Dowiedziałem się ze szczegółowych wykresów jaka była wtedy pogoda, ile dni, tygodni, miesięcy upłynęło od tego czasu, kiedy wzeszło słońce. Drugim zapytaniem, było wpisanie zawartości mojego śniadania (płatki z mlekiem). Dowiedziałem się ile zawierało kalorii, składników odżywczych, jaka była jego waga i objętość. Wprost idealna rzecz, dla wszystkich odchudzających się pań, czyli dla wszystkich, bo jak wiadomo każda szanująca kobieta się odchudza, a nawet jeśli nie, to tak, bo inaczej nie wypada.
Zagadnienia matematyczne też nie stanowią problemu, choć tutaj specem nie jestem i ograniczyłem się tylko do dzieleń, mnożeń i perwiastkowań. Całki i inne paskudztwa zostawiłem fachowcom :)
Jeśli chcemy, możemy pójść dalej i komplikować strukturę zapytań, każąc Wolframowi porównać przewidywany czas życia mężczyzn w kilku krajach Azji, lub jaki odsetek zgonów stanowią samobójstwa na terenie Unii Europejskiej.
Wszystko wydawać się może takie piękne, jednakże rzeczywistość po początkowym zachwycie, okazuje się wcale nie taka różowa. Zapytania trzeba konstuować po angielsku, co nie jest problemem. Problemem jest to, że często są nienależycie rozumiane (jeśli w ogóle). Ułożenie skomplikowanego zapytania (typu analiza zjawiska X z uwzględnieniem zjawiska Y, na terenie Z) graniczy z cudem, a poprawna interpretacja to mały odsetek wyników.
Ciekawym testem jest wpisanie odległości, ceny za galon, oraz ilości spalanego paliwa (w formie mil na galon). Jako wynik wyszukiwarka wyrzuca ilość spalonego paliwa, oraz jego koszt. Zamienienie jednak spalania z mil na galon w litry na sto kilometrów (nie zmieniając struktury zapytania), powoduje wyświetlenie komunikatu: „Wolfram|Alpha isn’t sure what to do with your input.”
Dziś, kilka dni po premierze, wiadomo już, że WolframAlpha „google killer’em” nie będzie. Wydaje mi się jednak, że znajdzie sobie niszę ludzi zajmujących się chociażby szeroko pojętą nauką, potrafiących z niej w kilka sekund wycisnąć informacje, jakich wyszukanie w Google zajęłoby godziny.
Przed ekipą Wolframa jeszcze wiele pracy, zarówno w dziedzinie interpretacji zapytań, jak i gromadzonia zasobów. Na tą chwilę nie ma co liczyć na odpowiedzi o nakład płyt zespołów muzycznych, czy statystyki sprzedaży poszczególnych marek samochodów.
Na koniec zapraszam do obejrzenia filmu, na którym zaprezentowano możliwości WolframaAlpha.




Twoje wywody i refleksje na temat słynnej NK ;) są bardzo trafne,nieco ironiczne.Tu się zgadzam,jednak zajrzałam na Twoje konto kiedyś i cóż 1 czy tam dwa zdjęcia również średnio inteligentne :D Nie żebym się czepiała.Każdy ma prawo robić co chce.Mimo wszystko lubię od czasu do czasu do Ciebie zajrzeć i poczytać małe co nieco ;)
Szczerze, to są specjalnie mało inteligentne. W opozycji do lansowania się swoim super-facetem-samochodem-domem-wycieczką zagraniczną. Żeby pokazać, że mi nie zależy. Wiem, może to głupie :)
No skoro tak mówisz :) W końcu jakaś tam opozycja przeciwko lansowaniu się swoim super-facetem-samochodem-domem-wycieczką zagraniczną itp. być musi! :D