
Czy ja wyglądam jak Brytol?
maj 6, 2009W tegoroczną majówkę miałem okazję wybrać się do Krakowa. Celem był rynek i Wawel, a dokładnie Katedra Wawelska. Obowiązuje w niej jedyny prawidłowy kierunek zwiedzania – trzeba iść za strzałkami. Takie ciągłe podążanie przed siebie, bez zastanowienia, będąc popychanym przez tłum, kompletnie mi nie pasowało. Wielokrotnie próbowałem się cofnąć, aby wrócić do czegoś co widziałem wcześniej i powiązać fakty ze sobą, lub chociażby znaleźć lepszą perspektywę do zrobienia zdjęcia. Jednakże nad przestrzeganiem porządku, oprócz napierającego tłumu, czuwali mili panowie w uniformach (a i kilka pań też), którzy każde odstępstwo od normy zaraz wyłapywali i grzecznym, acz nie znoszącym sprzeciwu tonem, przypominali, w którym kierunku należy podążać.
Tylko czemu do ciężkiej cholery, wobec mnie robili to tylko i wyłącznie po angielsku? Czy ja wyglądam na jakiegoś pieprzonego Brytola?!




Jak bylem w japonkach to wygladasz jak brytol
W japonkach nie, ale mocno skacowany, czyli pewnie tak jak 90% Brytyjczyków w Krakowie :)
No jak to czemu? Przecież szedłeś pod prąd :D.
Nie, nie! Ja szedłem w dobrym kierunku, to oni wszyscy błądzili!
hehe trzeba było przyjechać poza majówką, wtedy jest tam pusto :P
a czemu po angielsku? bo najwięcej osób zrozumie. ja tez do ludzi turystycznie wygladajacych mowie ‘excuse me’, bo Polacy tez zrozumieja, a Angol jakiegos “przepraszam” raczej nie :)
Ok, tylko problemem jest to, że mówili po angielsku tylko do mnie…
haha
to moze
- byles pijany
- krzyczales cos do mijanych lasek
- chodziles nago
- glosno sie smiales
i uznali Cię za Angola!