Archiwum z kwiecień, 2009

h1

Banda debili

kwiecień 29, 2009

Z racji tego, iż B. pomógł mi odpowiedzieć na pytanie, które trapiło mnie od dawna, jemu ten wpis dedykuję…

Jednym z moich dziecięcych wspomnień, są rodzinne poranki, kiedy jeszcze chodziłem do podstawówki w Ostrowcu. Cała rodzina musiała wcześnie wstawać, czy to na lekcje, czy do pracy, a tata zawsze zrywał się pierwszy i okupował od samego rana łazienkę, kąpiąc się przed szpitalem. Oprócz normalnych odgłosów mycia dobiegających zza drzwi, co jakiś czas ojciec wzdychał, niczym wieloryb: „banda debili… normalnie banda debili…”. Wszyscy go poganialiśmy, żeby się pospieszył, bo każdy chciał mieć swoje pięć minut, na co on odpowiadał – już kończę – wychodził z wanny, zaczynał się suszyć. Przez odgłos suszarki, co pewnien czas przebijało się owo: „banda debili, banda pieprzonych debili…” i poranne szykowanie trwało dalej.

Pamiętam, iż jak dziecko wielokrotnie pytałem się mamy kim jest owa „banda debili” i czy to może nie o nas chodzi? Mama uspokajała, że nie o nas, ale nigdy nie była w stanie chociażby zawęzić kręgu osób podejrzanych o bycie debilem. Właściwie nikt nie wiedział o kogo chodzi, a tata zawsze mnie zbywał, gdy próbowałem się dowiedzieć co nieco bliżej. I żyłem tak zżerany ciekawością…

Teraz już wiem o kogo chodzi. Na odpowiedź musiałem czekać piętnaście lat, przeczytać wiele książek, spędzić dziesiątki godzin na myśleniu, wymienić z B. kilka poglądów i spostrzeżeń i co chyba najważniejsze z podrostka stać się w miarę myślącym facetem.

Nawiązując:

„Umysł człowieka kultury masowej to jest inny umysł. Różnica między takim sumysłem a umysłem intelektualisty nie jest różnicą stopnia, ale różnicą gatunku. Są to mózgi zadrukowane różnymi kodami. Nie można wprowadzać rozróżnienia wyższy – niższy, chodzi bowiem o inność, o odmienność struktur mentalnych. Cechy umysłu człowieka kultury masowej: a) brak ciekawości świata, nie chce wiedzieć, b) obojętność, pasywność, myślowa drzemka, c) jeżeli jakieś myślenie to powolne, bez tempa, bez polotu, d) ślepa wiara w stereotypy, mity, brednie; niechęć, aby je rewidować, odrzucać, e) nieufność.”

Ryszard Kapuściński „LAPIDARIUM”

h1

Co się dzieje z masochistami po śmierci?

kwiecień 27, 2009

Zastanawiam się właśnie, co się dzieje z masochistami po śmierci. Podejrzewam, że masochista z racji swojego ziemskiego hedonizmu, na tamtym świecie uznawany jest za grzesznika. Z tej okazji musi gorzko pokutować za swoje liczne przewinienia. Tylko gdzie? Przecież piekło byłoby dla niego de facto rajem…

Czyżby masochiści szli za karę do nieba?

h1

Jadłem kebaba z bezdomnym

kwiecień 26, 2009

Piwkując w czwartek na beforze, na Piotrkowskiej, zaczepił nas bezdomny. Chciał papierosa, więc dziewczyny poczęstowały go jak to określił „cienkopisem”. Potem krążył w pobliżu, by zaczepić nas po raz drugi i poprosić o jedzenie. Powiedziałem mu, nie ma problemu, właśnie idę na kebaba, to szarpniemy sobie coś we dwóch, na co ten (o dziwo) z chęcią przystał. Żebyście nie pomyśleli, że jestem taki dobry i bezinteresowny, to postanowiłem, ugrać coś dla siebie z tego jedzenia. Zawsze ciekawiło mnie skąd się biorą ludzie na ulicy. Co powoduje, że człowiek zdolny do pracy żebrze. Dlatego owiedziałem mu krótko: zrobimy transakcję – ja kupię ci jedzenie, ty mi opowiesz jak się tu znalazłeś.

Usiedliśmy sobie pod sklepem, przyciągając wzrok niemalże każdego przechodnia. Wyobraźcie sobie scenę, siedzi dwóch kolesi, jeden brudny, obdarty, drugi młody, porwę się nawet na określenie elegancko ubrany, no więc siedzą na witrynie sklepowej, jedzą kebaba i dyskutują. Zapytałem się o jego historię. Jak to się stało, że jest tu gdzie jest.

Jeśli spodziewacie się jakiejś dramatycznej i ciekawej zarazem opowieści, to srogo się zawiedziecie. Tak samo zresztą jak ja. Dowiedziałem się, że ojciec się powiesił, brat się powiesił, wszyscy mu się powiesili w rodzinie i on znalazł się na ulicy. Opowieść, mnie rozczarowała, uważam ją za mocno naciąganą. Brakowało łącznika między przeszłością a teraźniejszością. Łącznik się znalazł, dopiero po dialogu:

- Kur**, super, kupiłeś mi jedzenie, ale daj mi na alkohol.
- Nie ma mowy.
- Daj, bo wyje*** tego kebaba do śmieci, jak mi nie dasz!
- To go wyrzucić, teraz to twoje żarcie i zrób z nim co chcesz. Nie chcesz to nie jedz.
- Inni to są normalni, dadzą mi kasę, a ty z tym żarciem, nie możesz mi dać dwa złote na piwo?!

Wtedy zrozumiałem, że punktem zwierającym, pozwalającym na zrozumienie jego życia jest alkohol. Nie liczy się nic, tylko to żeby się napruć. Może nie zabili by za kielicha, jak heroiniści za działkę, niemniej przypominają roboty, ukierunkowane tylko na jedno – picie. Facet wydawał się inteligentny, ale zgubiła gowrażliwość, będąca zaczynem uzależnienia. Wydaje mi się, że maiał wewnętrzną skazę, przez którą bardzo łatwo go zranić, a ucieczką wydaje się wódka. Zapytałem się go na odchodne, czemu nie pójdzie do pracy, przecież niczego mu nie brakuje, rozum jest, dwie ręce są. Dostałem odpowiedź – bo w pracy nie można pić. To może schronisko? Też nie można pić…

Po tej rozmowie, stanąłem przed dylematem – dawać takim ludziom pięniądze czy nie? Nie dam – nie będę dobrym człowiekiem, dam pewnie i tak wydadzą na picie. Wydaje mi się, że w tym momencie kasa nie jest dobrym rozwiązaniem. Pomóc mogłaby jakaś organizacja (broń Boże państwowa), która docierałaby do takich ludzi i pomagała im walczyć z nałogiem? Z ciężarem w postaci uzależnienia, nigdy nie wyrwą się z sytuacji w jakiej się znaleźli…

h1

Europosłowie ocenzurują nam Internet?

kwiecień 25, 2009

Dzisiaj chciałbym zainteresować Was drastycznym ograniczeniem wolności, jakie chcą nam zafundować europosłowie z PE.

Dla tych, którzy nie słyszeli o „pakietyzacji” Internetu, albo są wielkimi zwolennikami Unii samej w sobie naświetlę pokrótce sprawę. 5 maja 2009 roku odbędzie się głosowanie nad ustawą, która może zmienić oblicze sieci, w takiej postaci jaką ją teraz znamy. Internet zostanie zmieniony, zgodnie z życzeniami tzw. dostawców treści, w twór przypominający połączenie kablówki i VOD (Video On Demand). Wykupując np. pakiet standardowy, uzyskamy dostęp do kilku dużych portali i sklepów internetowych, pakiet multimedialny może obejmować strony dostarczające muzykę, pakiet biznesowy dostęp do portali informacyjnych i finansowych itd. Odpada surfowanie po stronach które lubimy, zostają nam tylko te usługi do których wykupiliśmy dostęp u operatora. Jak widać całkowicie przekreśla to ideę wolności i niezależności sieci, będącej wielu wysokopostawionym osobom całkowicie nie na rękę, za to nam zwykłym użytkownikom, pozwalającą wyrażać opinie, często nie zgodnę z oficjalną polityką władzy. Krótko mówiąc, będziemy mogli robić nie to co chcemy, ale to co na co nam pozwolą ważniejsi od nas. A o ściąganiu muzyki, filmów czy seriali,  można całkowicie zapomnieć.

Naprawdę polecam zainteresować się sprawą. Więcej infomacji na temat protestu tutaj: http://www.blackouteurope.pl, w tym linku macie artykuł stronie Dziennika Internautów naświetlający sprawę, a tu przykładowy list do europosła.

h1

Ten Typ Mes – Jak To?!

kwiecień 20, 2009

Pozwolę sobie słowami Piotra Szmidta zareklamować jego najnowszą płytę „Zamach na Przeciętność”:

Ten podkład, który słyszeliście w tle pochodzi z drugiego singla pt. „Jak to!?” (dzięki Przemku za podesłanie go na maila). Nie ma co ukrywać, lubię Mesa, ale ten kawałek sprawił, że go uwielbiam. Nie wiem jak, ale zmienia moją percepcję. Wciskając play, mam wrażenie, że świadomość przenosi się w inną czasoprzestrzeń, gdzie nawrzucanie teściom to drobnostka.

Tutaj macie link do Wrzuty i całości teledysku Tego Typa Mesa – Jak To!?

Fakt mogłem wkleić go tutaj bezpośrednio z YouTuba, jednakże tam video jest w gorszej jakości, na dodatek ocenzurowane.

Dlatego, na pocieszenie making of…

To co, czekamy do premiery, 25 kwietnia, tak? :)

h1

Oszukałem się na allegro

kwiecień 17, 2009

Dzisiaj, po wielu latach kupowania przez internet, zostałem oszukany. Słyszałem wiele negatywnych opinii o kupowaniu na allegro, ale nie myślałem nigdy, że mogą być prawdą. Właściwie, to moja wina. I nie do końca miało tu miejsce jakiekolwiek przekręt. Było to raczej złudzenie optyczne.

Kupiłem sobie torbę na aparat. Okazja, tania, firmowa, pojemna. I właśnie klucz do sukcesu krył się w słowie pojemna. Na zdjęciach wyglądała bardzo przyzwoicie. Dopiero po tym jak kurier wniósł na podwórko paczkę wielkości 14 calowego telewizora (i to nie LCD), zorientowałem się, że niektórych rzeczy przez internet się nie kupuje. Ubrań, butów i toreb na aparaty.

Żeby uzmysłowić wam jej wielkość powiem, że mieszczą się do niej bez problemu dwie lustrzanki (no może jedna 35mm z gripem), do tego włożymy tam jeszcze spokojnie z 4-5 obiektywów, dorzucimy ze dwa kompakty i bieliznę na weekend (jadąc na wycieczkę np.) I gdy wypchamy już całą, to pod spodem są jeszcze dwa paski, do których możemy przymocować statyw, gdybyśmy mieli taki kaprys.

Po co mi walizka na aparat? Doprawdy sam nie wiem. Wiem, że uległem złudzeniu optycznemu na zdjęciach, a wymiar 30 cm jakoś do mnie nie przemawiał…

h1

Nie pisałem, bo się kochałem

kwiecień 16, 2009

Jak łatwo zauważyć, nie było mnie tutaj przez miesiąc. Precyzyjnie mówiąc to na blogu się pojawiałem ja, ale nie nowe wpisy. Dużo się działo. Miałem kryzys z biochemii i musiałem intensywnie pracować nad wyciągnięciem swojego dupska z tego szamba, w przeciwnym przypadku tym dupskiem zarabiałbym na życie, bo na pewno nie jako lekarz. A tak, z racji tego, że się „WziełemSpiełemiZwarłem” to studiuję nadal i to z całkiem dobrym skutkiem :)

Potem były święta, w które wprawdzie miałem czas, ale złapała mnie choroba i konakt ze mną był utrudniony, przez co wpisy siłą rzeczy się nie pojawiały.

Po Wielkanocy też nic nie napisałem, bo wiosna, piękna pogoda, a ja byłem zakochany. To jednak prawda, że stara miłość nie rdzewieje. Usłyszałem piosenkę Pudelsów „Kocham Się” i odżyło we mnie uczucie, o którym myślałem, że dawno temu zagasło. To jednak fajnie, że urodziłem się sobą, a nie kimś innym bo wtedy też mógłbym kochać siebie, ale jako kogoś innego, a tak to kocham siebie będąc sobą, a nie kimś innym, choć prawdopodobnie, wtedy też byłbym sobą. Biorąc pod rozwagę, to nawet gdybym, był swoją dziewczyną to niebyłoby to takie super, bo niemógłbym będąc swoją dziewczyną przebywać ze sobą DwadzieściaCzteryGodzinyNaDobę, bo bym nie wytrzymał, a tak będąc soba, mogę być ze sobą non-stop i wcale mnie to nie męczy. I jeszcze mam takie fajne imię Michał…

Na koniec fizolofowania mój ulubiony tekst

“Nigdy z sobą się nie kłócę
Nigdy siebie nie porzucę”

i cała piosenka: