
Nasza-Klasa to bagno jakich mało
luty 23, 2009Jak kilkoro z was się orientuje (a nie trudno, bo po prawej na dole jest odnośnik), mam konto na Naszej-Klasie. Nie wiem właściwie po co. Zakładając je liczyłem na to, że uda mi się odświeżyć stare znajomości, liczyłem na ciekawe dyskusje, wspomnienia po latach. Nic takiego nie miało miejsca. Dlaczego nie miało miejsca? Bo N-K nie jest w stanie zaoferować nic ponad komentowanie zdjęć i przesyłanie sobie prezentów składających się z Pana Gąbki, a to z kwiatami, a to z szabelką, lub dla odmiany w kapeluszu. Za całe złoty dwadzieścia dwa. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, to taka, że portal skierowany do ludzi dorosłych, trzyma poziom przedszkola.
Chciałbym popastwić się nad tą stroną, ale naprawdę nie mam siły, ani ochoty. Pozwolę więc sobie na powtórzenie: poza dodawaniem zdjęć i komentowaniem, nie da się tam zrobić nic konstruktywnego. Cała „tablica powiadomień” wypełniona jest monitami w stylu: użytkownik X dodał zdjęcie. Użytkownik Y skomentował zdjęcie w galerii użytkownika X. Użytkownik Z skomentował zdjęcie w galerii użytkownika X. Użytkownik X skomentował zdjęcie w swojej galerii. Całość interakcji między znajomymi, na tym jakże cudownym portalu, zawęża się do umieszczania komentarzy pod zdjęciami.
Osobną kwestią jest ich poziom. Rynsztokiem tego nazwać nie można, bo w rynsztoku śmierdzi. Tu jest natomiast tak słodko, aż się rzygać chce. Oto kilka komentarzy (nie od moich znajomych, ponieważ nie chciałbym nikogo obrazić, zarzutem posiadania komentarzy nie na poziomie). Wkleiłem je z galerii ostatniej osoby, która odwiedzała mój profil, nota bene nie znanej mi kompletnie. Pierwszy lepszy: „DzIeKI zA PiNeZkE…LoVcIaM CiE”, drugi gorszy: „Ja też Cię kocham Dominiczko:)***** Wesołych Świąt i pięknych prezentów:)”, trzeci z innego profilu: „jak zwykle sliczna fota :) pzdr… XD”. Kogo to obchodzi czy w szkole ta osoba wbiłaby Ci nóż w plecy. Nie jest ważne również to, że się nienawidzicie. Ważne jest tylko Naszo-Klasowe „peace, love, extasy”.
Powód tego słodzenia jest prosty na N-K nie można kłócić z innymi, bo wróg, to osoba której nie masz wśród znajomych. A nie zapominajmy, że każdy z nas bierze udział w rankingu, w którym liczba znajomych oznacza twoją lokatę. Im mniej, tym gorsza. Także według niepisanych reguł, należy zapraszać osoby, które widzieliśmy tylko raz w życiu, którym nawet nie mówimy „cześć” na ulicy. Co tam. Ważne, aby liczba kontaktów wzrosła o plus jeden.
Skoro doszliśmy do kontaktów, napomknę jeszcze o kolejnym debilizmie, w postaci nazywania kont w stylu:¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯)♥ImI3♥(¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯) (¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯) ♥N4zW1skO♥(¯`•..ஜ۩۞۩ஜ..•´¯). Po to mamy, szkoły, komputery, samochody, matematykę, całki, myślenie abstrakcyjne itp., aby cofać się poziomem do epoki kamienia łupanego i hieroglifów na ścianach?
Zdjęcia – nie wiem jak możliwe, ale N-K ma tę nieznośną właściwość, że na miniaturce swojego profilu, każda dziewczyna wygląda jak miss świata. Klikasz na miniaturkę i następuje rozczarowanie. Niemożliwe mówisz? Sprawdź sam. Może to jakiś cudowny algorytm, photoshop’ujący zdjęcia w locie? Zaiste jest to jedna wielka niewiadomą, chociaż myślę, że płci pięknej się podoba.
Zdjęcia, to w ogóle osobny temat. Najlepiej jest wrzucać foty z wycieczek po świecie. Nic to, że 350 dni w roku siedzicie za biurkiem zarabiając 1200 na miesiąc. Ważne jest, aby zdjęcie wykonane było za granicą, najlepiej na tle palmy. My opaleni i uśmiechnięci. Alternatywą są zdjęcia z małymi dziećmi, ze ślubu, na tle nowo zbudowanego domu lub wypasionej bryki. W końcu niech wszyscy wiedzą, że wam się w życiu wiedzie.
Jeśli jednak nie jesteście jeszcze dorośli, nie macie domu czy fury, nie ma się czym martwić. Możecie pochwalić się tym co najbardziej kochacie, czyli sobą. Na poprawnie wykonanym zdjęciu musicie mieć minę zdziwionego debila, z ustami zwiniętymi w dziubek. Oczy – najlepiej jak największe, tak by białka wychodziły na wierzch, przedstawiające wszechogarniające zdziwienie. Fotkę najlepiej wykonać telefonem, po skosie (od boku i góry). Jeśli chcemy się pochwalić swoim sprzętem, kupionym po promocji za złotówkę, robimy zdjęcie swojego odbicie w lustrze. W tle obowiązkowo pralka, wanna i półka pełna kosmetyków? Po co? Nie wiem, ale to obowiązek!
Reasumując – cały ten portal, na dłuższą metę nie oferuje niczego, co byłoby jego przewagą. Niczego, co byłoby w stanie zatrzymać przy nim ludzi. Jedynym jego plusem jest kilkanaście milionów Polaków. Daje to ogromną listę zdjęć do przeglądania. Obawiam się jednak, że czas mojego odejścia zbliża się wielkimi krokami. Chyba, że zajdzie we mnie duchowa przemiana i zacznę słodzić znajomym, zapraszać osoby ledwie mi znane, wysyłać Pana Gąbkę znajomym i robić sobie zdjęcia w kiblu. Nie chyba jednak nie zajdzie…
Alternatywa? Ja już znalazłem i natychmiast się zakochałem. W możliwościach, w mnogości funkcji i „społeczności” przez duże „S”, a nie tylko z nazwy. Postaram się więcej napisać w kolejnych postach.
Ps Dla spostrzegawczych – link już jest ;]




Myślę, że założycielom nk trochę portal wymknął się spod kontroli i przez ciągłe ulepszanie zepsuli cały zamysł swojego całkiem dobrego-swoją drogą, projektu. Na nk mnożą się roznegliżowane dwunastolatki, a na zdjęciach (czego nie napisałeś w poście) koniecznie jest kawałek ich ręki.
Cybernetyczne hieroglify przemilczę, bo żenadą sobie głowy nie zawracam. I Tobie radzę to samo. Będziesz spał spokojniej.
Pozdrawiam serdecznie!
P.S.
A jednak spory szum nt. nk się wytworzył. Przecież niemalże dewizą XXI wieku jest: Nieważne, co mówią. Ważne, że w ogóle mówią.
Drogi Gospodarzu tego zakątka internetu!
NK to stan polskiego hmm… społeczeństwa i nie ma się co tak ekscytować. Wszak nie od dziś wiadomo, że najważniejsze to by smacznie zakąsić i dobrze wypić. A! I musowo “na bogato”!
Dziwię się, że pomimo swego wieku i zdrowego rozsądku, który daje się wyczytać z Twoich tekstów, wciąż nie możesz się pogodzić, że (tak!) dorośli prezentują poziom przedszkola.
Korzystając z okazji, że już jestem przy temacie instytucji wychowawczo-edukacyjnych, nawiążę jeszcze do “komputerów, samochodów, matematyki, całek i myślenia abstrakcyjnego”. Czy nie uważasz, że taniej i z większym pożytkiem byłoby zlikwidować przymus “edukacji”? Zwłaszcza w wyniku konfrontacji z jej efektami (stąd ująłem edukację w cudzysłów).
Pozdrawiam,
Zgodzę się z Tobą, co do przymusu edukacji. Oczywistym jest fakt, że im więcej osób jest ku niej na siłę “pchane”, tym jej poziom będzie niższy. Jeśli byłaby nieobowiązkowa, paradoksalnie jej poziom by wzrósł.
Nawiązując do tematu przymusu edukacji, nie wiem czy zauważyłeś, że studia nie są już elitarne. Stały się niemal takim samym obowiązkiem, jak szkoła średnia. Sprowadziło to ich wyjątkowość, do poziomu brzydko mówiąc ulicy. Powstał szereg kierunków, dających magistra, a nie mających sensu. Problem, będzie miał miejsce wtedy, kiedy na rynek wejdą absolwenci tych wszystkich uczelni wyższych, których poziom siłą rzeczy (od kiedy wyższe studia stały się niemal obowiązkiem) spadł.
Dlatego też, wydaje mi się, że większym problemem niż obowiązkowość edukacji, jest ciśnienie na magistra. Ludzie po słabym liceum, złapią najwyżej gorszą pracę, natomiast ludzie z “wyższym wykształceniem” i z odpowiednio wyższymi wymaganiami, mogą stać się ciężarem społecznym. Rynek nie będzie mógł wchłonąć tylu zarządzających, doradców itp, bo zwyczajnie nie będzie już kim zarządzać.
A kto wtedy nam zwykły chleb upiecze?
to ja moze z innej beczki… kolego Mazur, jedziecie na jakość zdjęć zamieszczanych na nk, a sami takie macie w swoim profilu.
Jedno z dzióbkiem, inne po skosie z jakimś alkoholem w ręce. Ale na szczęście nie ‘Loooooovciash’ jeszcze nikogo, więc i tak jesteś in plus ;)
@alga – nie każdemu dogodzisz. Ja, dowiaduję się od znajomych, że cieszą się na widok moich zdjęć, bo nie są to kolejne fotografie z serii ja na plaży w Grecji, ja z moim cudownym facetem itepe.
A co do ‘Lovciania’, to jeszczę będę ‘Lovciał’, odpowiednie fotki czekają w zanadrzu :)
Ależ z tym “ciężarem społecznym” poleciałeś… Uch, uch!
Ja to widzę tak: ci po liceum “złapią gorszą pracę”, a ci z “wyższym” wykształceniem… no… najpierw może trochę powybrzydzają, ale później, jak ich przyciśnie to też wezmą byle robotę. W ten sposób Polska będzie krajem magistrów piekarzy :)
Całkowicie się zgadzam te wszystkie nasz klasy, grona są po jednych pieniądzach (to drugie chyba jeszcze gorsze). Z tego co mi się jednak wydaje, to sytuacja ta dotyczy przeważnie ludzi z gimnazjum, czy LO. Co do studiów, to również się zgodzę. Teraz mamy modę na studiowanie, nieważne gdzie i co, byle studiować. Efekty tego już wkrótce będą widoczne.
Pozdrawiam