Archiwum z listopad, 2008

h1

Czarny nowy Samsung

listopad 30, 2008

Chwaliłem się już moją nową drukarką? Nie? No to się chwalę. Stałem się posiadaczem przecudownego, czarnego Szajsunga. Monochromatyczny laser. Drukuje z naprawdę dobrą jakością. Strony wypluwa jedna za drugą. Do tego wszystkiego sprzęt naprawdę tani – 200 zł.

I tu jest moje ale: czy kartka z dużą ilością zadrukowanej powierzchni, musi wyglądać tak?

Tak wygląda obficie zadrukowana strona

Tak wygląda "obficie" zadrukowana strona

Jeśli chcielibyście się skusić na ten produkt (Samsung ML-1640), to śmiało mogę go polecić. Szybki, tani, dobry jakościowo wydruk. Tak realistyczny, że zyskuje trzeci wymiar.

h1

Krótko po imprezie, bom nieczynny

listopad 28, 2008

Dobra. Krótko, bo jest czwarta nad ranem, a to nie czas na produkcje. Impreza Karoliny, odbywająca się u Andzi była nawet spoko. Następnie uderzaliśmy do „Medyka”, co sprowadziło się do tego, że Panna O. niedomogła, sprowadzając poniekąd na nas 6 typa szukających problemu. I nie byłoby tego problemu, gdyby nie to, że było nas dwóch. Jako, że takich trzech, jak nas dwóch to nie ma ani jednego, to odparliśmy z Piterem atak, którego nie było. Żeby zaatakować trzeba mieć ku temu możliwości – nie tylko fizyczne, ale i mentalne. Przeciwnik ich nie miał. W sześciu na biednych dwóch, z kilkoma dziewczętami – Panowie! – nie tędy droga do chwały. Nieważne.

Poprzedni post możecie uznać za niebyły. Jak mawia Cybul – „Poznałem kobietę mojego życia na tę noc” – niestety, nie powtarzałem sobie w myślach „Jestem samcem, jestem myśliwym” i moją kozicę upolował ktoś inny. Życie.

Poprzednio zakończyłem cytatem z Comy, dziś nie będę gorszy Panic! At the Disco – „Lying Is The Most Fun A Girl Can Have Without Taking Her Clothes Off”

„Is it still me that makes you sweat?
Am I who you think about in bed?
When the lights are dim and your hands are shaking as you’re sliding off your dress?
Then think of what you did
And how I hope to God he was worth it.
When the lights are dim and your heart is racing as your fingers touch his skin.
I’ve got more wit, a better kiss, a hotter touch, a better fuck
Than any boy you’ll ever meet, sweetie you had me
Girl I was it, look past the sweat, a better love deserving of
Exchanging body heat in the passenger seat?
No, no, no, you know it will always just be me”

Ps. Pozdro dla Edith i Pitera – przyjemny wieczór:)

h1

W tym wietrze syfów z listopada

listopad 27, 2008

Zacznę słowami Martina Luthera Kinga : „I have a dream that one day…”. Jak zapewne wiecie, ja również miałem sen. Sen, który się nie ziścił. Mogłem wprawdzie wstrzymać się z tym postem do poniedziałku, 1 grudnia, ale myślę, że tej kwestii nic się już nie zmieni, a ja nie będę musiał między zajęciami naprędce o tym pisać.

Śniło mi się, że w listopadzie spotkam „tę piękną, wyśnioną, w marzeń sennych atłasie zanurzoną”. Ten sen uratował mi życie. Nie przejmowałem się dziewczętami, tylko wziąłem za naukę, wiedząc, że moja piękna na mnie w tym pieprzonym listopadzie czeka. I to był jeden z plusów tego snu. Drugim było to, że jeśli się nie spełni, zawsze będę mógł sobie powiedzieć, że to tylko rojenia i mogłem  nie przywiązywać do nich wielkiej wagi.

Najgorsze jest to, że nie było w nim nic o poznawaniu, tylko o spotykaniu. Może spotkałem ją przypadkiem na ulicy? A może to była ta przesympatyczna dziewczyna sprzedająca karty GE Money Banku w Manufakturze? A jeśli ona to to dziewczę z „13” od której ostatnio nie mogłem oderwać wzroku?

Dziś nie ma już o czym dyskutować. Kończy się listopad, jestem w Łodzi, więc na zakończenie cytat z Comy – Listopad:

„Musiałem stracić przeźroczystość na którejś z tamtych dróg
I jeszcze nie ocalają mnie
I jeszcze nie ocalają mnie
I jeszcze nie ocalają mnie
noce płaczu i modlitwy
tyle razy próbowałem szeptów, celebracji, miłosnych zaklęć, kłamstw

Tak mi przykro, o tak mi przykro
Chciałbym jeszcze raz”

h1

Pinezki na Naszej-Srace

listopad 26, 2008

Dzisiaj plażą szły zakonnice i poznałem co to są pinezki na naszej-srace. Dużo frajdy sprawiają. I będę teraz pienzkował wszystko co tam wrzucę.

h1

Kwaterę na cmentarzu odkupię.

listopad 25, 2008

Dzisiaj, drogie dzieci, przerobimy moją ulubioną maksymę Johnego Bravo: „Kochanie, przestańmy mówić o mnie! Porozmawiajmy o Tobie. Co sądzisz o mnie?” Także żadnych błahostek, zajmiemy się tematem najważniejszym, czyli mną!:)

Ci co mnie dobrze znają, wiedzą, że od 18 roku życia, borykam się z problemem starzenia. Do tej pory dawałem sobie z nim radę. Słyszałem wprawdzie, iż kiedyś pojawią się jakieś zmarszczki, będę musiał oswoić się z kremami nawilżającymi, a utrzymanie skóry w dobrej kondycji będzie wymagało żmudnej pielęgnacji. Powiem szczerze – nie psuło mi to specjalnie humoru. Moje pogląd na to był jeden – jeśli ktoś ma być piękny, to będzie naturalnie piękny od urodzenia do starości – tak jak np. ja nie przymierzając.

Starość jednak nie próżnuje. Dziś, kiedy myłem zęby nawet mnie dogoniła! Walnęła obuchem przez łeb, powaliła na podłogę i rozkazała: SPÓJRZ W LUSTRO NARCYZIE!!!

 

JA ŁYSIEJĘ!!! 

Moja łysina

Moje zakola

 

Wiem! Dla setek moich fanek jest to przerażająca wiadomość. Ja sam jestem na skraju wyczerpania nerwowego! Jednak nie martwcie się dziewczęta – mam jeszcze całe, tak samo seksowne jak kiedyś, jędrne i ponętne ciało:]

Ok. Teraz na poważnie – kwaterę na cmentarzu odkupię – ja umieram…

h1

Desperacja

listopad 24, 2008

Co jest najgorsze w desperacji? To, że widzimy coś, tam gdzie tego nie ma.

h1

Jaka jest pojemność naszej pamięci?

listopad 23, 2008

Dobrych kilka miesięcy, a może i rok temu, przeczytałem w National Geographic Polska świetny artykuł o pamięci. Jak działa, jak nie działa, jak ją wspomagać i na jakim etapie poznania funkcjonowania mózgu jesteśmy. W artykule padło stwierdzenie, że ilość połączeń między neuronami ludzkiego mózgu jest tak ogromna, że wystarcza do zapamiętania treści książek uniwersyteckiej biblioteki (jako przykład podano konkretny księgozbiór, bodajże oksfordzki).

Do tej pory czuję ekscytację, jaka towarzyszyła mi po przeczytaniu tego tekstu. „To jednak prawda, z tym co mówią, że wykorzystujemy około 3% swojego mózgu!” Roztaczałem przed sobą wizję momentu, kiedy ludzkość pojmie jak działa nasz umysł i mozolne wkuwanie i utrwalanie materiału przejdą w zapomnienie. Odpowiedni trening i zapamiętanie zawartości biblioteki proste jak bułka z masłem. Taka ilość wiedzy w swoim umyśle pchnęłaby nas do przodu. Z taką wiedzą w każdym z nas, zaraz znaleźlibyśmy odpowiedź na trapiące ludzkość problemy.

I nadeszło rozczarowanie. Według fizjologii, którą właśnie czytam, ilość neuronów w korze mózgu wynosi 3 miliardy. Aby zapamiętać 1 bit informacji potrzeba około 10 neuronów. Co sprawia, że nasza pamięć może pomieścić, czyli 300 milionów bitów. Dlaczego 10 neuronów na 1 bit informacji? Taka proporcja zapewnia redundancję. Dla niewiedzących cytuję za polską Wikipedią: „W teorii informacji redundancja to ilość informacji przekraczająca wymagane do rozwiązania problemu minimum.” Człowiek w ciągu 16 godzin swojej dziennej aktywności, przyjmuje średnio około 20 bitów informacji na sekundę. W ciągu całego życia daje to 30 miliardów bitów informacji, co jak pewnie zauważyliście przekracza pojemność naszej pamięci 100-krotnie. Wniosek jest prosty – możemy zapamiętać trwale około 1% percepowanej informacji.

Rozważając te obliczenia, ogarnął mnie smutek. Moja koncepcja świetlanej przyszłości rodu ludzkiego, w której każdy z nas posiadał ogromną wiedzę, legła w gruzach. Treść biblioteki, którą możemy zapamiętać, to po prostu nasze życie. A właściwie jego jeden procent… Szkoda, że tak mało…

h1

Pierwszy śnieg

listopad 21, 2008

Jakże się cieszę!

Chociaż właściwie nie powinienem. To o czym powinienem marzyć to śnieg i mróz. Tylko one są wstanie zapewnić komfort w przemieszczaniu się piechotą po mieście. Sam śnieg sprowadza poruszanie po łódzkich chodnikach do wyczynu o randze wyższej, niż jazda figurowa na lodzie. Czyli jak na superwąskim trzypłytkowym chodniku w centrum miasta omijać przechodniów, unikać kałuż i połamanych płytek, nie dać się ochlapać, a przy tym wszystkich poruszać się w obranym za cel kierunku. Poezja i finezja. I łódzkie klimaty:)

h1

Co jest najlepsze w jeździe na nartach?

listopad 21, 2008

Co jest najlepsze w jeździe na nartach? Upadki. Wiele osób może to dziwić, ale upadki sprawiają najwięcej frajdy. Moment kiedy jedziesz rozpędzony na stoku, narta zaczyna myszkować i ucieka gdzieś na bok. Ty, biedak, utrzymujesz się już tylko na jednej i wiesz, że zaraz zaglebisz (chociaż właściwszym określeniem powinno być zaśnieżysz). Ta jedna chwila, ten ułamek sekundy, kiedy czas zatrzymuje się w miejscu, śnieg i sosenki zamieniają się w zielone znaczki z Matrix’a, jest warta wszystkich niepotrzebnych chwil jakimi raczy nas życie. Myślisz tylko o tym, czy będąc tak rozpędzonym, uda się wyjść z tego w całości. Jeśli nie da się bez połamanych rąk i nóg, to chociaż żywym.

Instruktorzy poradzą wam, abyście starali się przewrócić na bok i pośladki jednocześnie. Wtedy zminimalizujecie ból i straty (czy to materialne czy duchowe). To jest dobry sposób dla zasiedziałych asekurantów. Ja, jako skromny zawodowiec radzę wam: zaśnieżcie głową i bokiem w dół stoku. Szybko zamienicie się w rozpędzoną kulę śniegu, z której tak jak w bajkach, wystawać będą tylko nogi i ręce. Nie zapomnijcie przywalić głową mocno w podłoże, tak że by zrobiło się ciemno. Kiedy otumanieni będziecie turlać się w dół stoku, poczujecie czym naprawdę jest życie. Poczujecie jego esencję, bez obocznych smaków w postaci pracy, szkoły czy niepotrzebnych nerwów.

Naprawdę szczerze polecam!

h1

Jak wolno, a jak nie wolno głosować?

listopad 19, 2008

Wyobraźcie sobie, że głosuję na prezydenta, tylko dlatego, że jest biały. Stoję dumny i mówię przed kamerami w lokalu wyborczym, że nie ważne jest czy jest lewicowcem, czy prawicowcem, nie ważne jakie ma poglądy. Ważne, że jest biały! Najprawdopodobniej natychmiast zostałbym zjedzony przez wszelkiej maści lewice prawice czy inne “-ice”. Moi znajomi momentalnie by się ode mnie odcięli, twierdząc, iż oni mnie właściwie nie lubią, a tak naprawdę to nigdy mnie nie znali.

Nie dziwi natomiast sytuacja, w której wiele osób głosujących na Pana Obamę, przyznaje otwarcie, że głosuje na niego, tylko dlatego, że jest czarny. Czy to nie absurd?